Cztery zastępy straży pożarnej z JRG1 uczestniczyły w gaszeniu pożaru w mieszkaniu kamienicy przy ul. Cechowej w Bielsku-Białej. Ze zgłoszenia wynikało, iż istnieje niebezpieczeństwo wybuchu pieca gazowego.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie pożaru o godz. 6.49. Gdy strażacy dojechali na miejsce zdarzenia i przeprowadzili rozpoznanie okazało się, że pali się kuchenka elektryczna w kuchni. Po ugaszeniu pożaru mieszkanie i klatkę budynku oddymiono i sprawdzono pod kątem stężenia tlenku węgla. - Kamienica w ścisłym centrum Bielska-Białej, a wygląda wewnątrz gorzej niż w Bangladeszu - skomentował stan budynku jeden z ratowników.

 - Choć wiedziałam, że się pali, to z mieszkania nie wyszłam. Jest mi obojętne czy się tu spalę żywcem, czy zginę, spadając ze schodów. Do tej kamienicy nie zaglądają urzędnicy z ratusza, by zobaczyć, w jakich warunkach mieszkamy. Nikogo nic nie obchodzi. Niejasna jest kwestia, kto jest właścicielem budynku, który z dnia na dzień popada w ruinę. Brak barier przy schodach, codzienne libacje alkoholowe na klatce, zdewastowane skrzynki elektryczne z licznikami i wiele innych… Zamiast sprzątaczki mamy narkomana, który wyszedł z więzienia i jest dilerem. Strach wejść do tego budynku, ale dla urzędników nie liczy się człowiek. Najważniejsze jest to, ile kosztuje ta kamienica. Pisałam wiele pism do różnych instytucji, ale jak do tej pory nic z tego nie wynikło - powiedziała nam jedna z lokatorek kamienicy

Jak dowiedział się nasz portal, w mieszkaniu, w którym powstał pożar, był odłączony gaz. W akcji uczestniczyły cztery zastępy straży pożarnej z JRG1, dwa patrole Straży Miejskiej, dwa patrole policji, pogotowie energetyczne oraz pogotowie gazowe. Działania strażaków zakończono o godz. 7.44 (o sytuacji w kamienicy przy ul. Cechowej 11 pisaliśmy obszernie w artykule Lokatorzy gorszego sortu?).

Tekst i foto: Mirosław Jamro