- Zakwestionowane paliwo skierowane zostało do badań laboratoryjnych, które całkowicie wykluczyły zmieszanie paliw - poinformowało nas wczoraj Biuro Prasowe PKN Orlen. Komunikat jest odpowiedzią na artykuł portalu o pomyłce na bielskiej stacji paliw.

Wczoraj redakcja portalu otrzymała maila następującej treści: „W nawiązaniu do artykułu, który pojawił się w dniu wczorajszym (14.09) na portalu www.bielsko.biala.pl pod tytułem Fatalna pomyłka na stacji paliw uprzejmie informujemy, że po uzyskaniu sygnałów od klientów, niezwłocznie wstrzymana została sprzedaż na wskazanej stacji paliw, a zakwestionowane paliwo skierowane zostało do badań laboratoryjnych, które całkowicie wykluczyły zmieszanie paliw. Przyczyny otrzymanych reklamacji są teraz badane”.

Dotarliśmy do jednego z poszkodowanych, który 13 września br. zatankował „benzynę PB95” do służbowego samochodu. - Po zatankowaniu paliwa pojechałem w kierunku al. Gen. Andersa. Mniej więcej w połowie górki przed Kauflandem silnik zaczął się „dusić”, po czym zgasł. Powoli, wręcz „małymi skokami” udało mi się dojechać na parking Kauflanda, a następnie do serwisu pomocy drogowej w Bystrej. W warsztacie pobraliśmy próbkę paliwa, przeprowadziliśmy oględziny. Gdy zobaczyłem, co jest grane, to już nie próbowałem dalej jechać. Po służbowe auto przyjechała laweta innego serwisu. Z próbką paliwa zawieźli mnie na stację paliw przy ul. Żywieckiej. Choć od momentu tankowania przez mnie paliwa minęło około półtorej godziny, to nadal z tego samego dystrybutora sprzedawano paliwo. Kolejne auto tankowała jakaś kobieta. Wytłumaczyliśmy jej, w czym jest problem, wezwała lawetę jakiegoś serwisu. W międzyczasie na stacji pojawiali się kolejni klienci, spisano protokół.

W środę z osiedla Złote Łany odtransportowano na lawecie pomocy drogowej kolejny uszkodzony samochód. Jak dowiedział się nasz portal, klienci zapowiadają pozew zbiorowy.

Tekst: Mirosław Jamro
Foto: Jacek