Około godz. 10.45 patrol ruchu drogowego otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, iż przy ul. Karowej w Bielsku-Białej nieuprawniony kierowca zajął miejsce dla inwalidów. Auto odtransportowano na lawecie.

W toku czynności policjantom nie udało się ustalić, gdzie przebywa właścicielka lub kierowca seata. - Pojazd zostanie odtransportowany  na koszt właściciela, ponieważ pozostawił go nieoznakowanego kartą parkingową w miejscu przeznaczonym dla pojazdów osób niepełnosprawnych o obniżonej sprawności ruchowej - wyjaśniał policjant ruchu drogowego.

 - Tam są dwa miejsca dla inwalidów, oba są wolne. Jestem ciekawy, kto zgłosił, że to auto tu stoi - zastanawiał się zbulwersowany przechodzień.

Pracę drogówki i pomocy drogowej obserwowało czterech mężczyzn. - Cieszę się, że to nie moje auto, ale z drugiej strony chyba nie mają prawa? - zastanawiał się jeden z mężczyzn. - Zlikwidować to miejsce. Tu nie ma ani jednego inwalidy - komentował starszy pan. - W tym miejscu ma prawo zaparkować auto ktoś, kto przyjedzie do kogoś w odwiedziny - mówił inny. Krótką wymianę zdań skwitował 40-latek - Jeszcze nie widziałem w życiu inwalidy, który by wysiadał z samochodu z wózkiem inwalidzkim. Nie dajmy się zwariować.

Jak dowiedział się nasz portal, osobie, która pozostawiła pojazd nieoznakowany kartą parkingową w miejscu przeznaczonym dla inwalidy grozi kilkusetzłotowy mandat karny i dziesięć punktów. Do mandatu należy doliczyć koszty związane z odholowaniem auta w wysokości 480 zł oraz opłatę parkingową w wysokości 39 zł.

Tekst i foto: Mirosław Jamro