Około 5.00 na ul. Bystrzańskiej w Bielsku-Białej samochód dostawczy uderzył w ogrodzenie dwóch posesji. - Na jezdnię wyskoczył mi kot. Zacząłem gwałtownie hamować… No, może jechałem trochę za szybko, jakieś 60-65 km/h… - powiedział nam sprawca kolizji.

Do zdarzenia doszło na wysokości posesji nr 108. Kierujący samochodem dostawczym volkswagen, jadąc ul. Bystrzańską w kierunku centrum miasta, nie dostosował prędkości do warunków drogowych, utracił panowanie nad kierowanym pojazdem, w wyniku czego samochód wypadł z łuku jezdni i uderzył w ogrodzenie dwóch posesji. Sprawca kolizji był trzeźwy. Zdarzenie zakończono postępowaniem mandatowym.

 - Dwanaście lat mam prawo jazdy i nigdy nie miałem wypadku - powiedział nam kierowca volkswagena. - Nie tak dawno naprawialiśmy ten płot, jego część zniszczył samochód kierowany przez kobietę. Teraz płot wraz z bramką jest znów do naprawy - mówił starszy pan, mieszkaniec posesji. - Zakręt jest chyba jakiś pechowy, gdyż na ogrodzeniu naszego budynku auta zatrzymywały się już kilkukrotnie - dodała kobieta.

Tekst i foto: Mirosław Jamro

Foto: Czytelnik