Wakacyjna znieczulica? - foto
Kilkadziesiąt osób przeszło wczoraj obojętnie obok człowieka leżącego przed bramą budynku przy ul. Batorego w Bielsku-Białej. Leżącym zainteresowało się tylko dwóch przejeżdżających rowerzystów. Interweniowały patrole Straży Miejskiej i policji oraz pogotowie ratunkowe.
Dyżurny Straży Miejskiej otrzymał zgłoszenie o godz. 14.57. Wynikało z niego, że przed bramą przy ul. Batorego 22 śpi mężczyzna. Otwiera oczy, ale kontaktu z nim nie ma. Wysłany na miejsce zdarzenia patrol próbował kilka razy przebudzić mężczyznę, lecz bez powodzenia. Leżący oddychał, nie było czuć woni alkoholu, ale nie odpowiadał na pytania i bełkotał. Powiadomiono dyspozytora pogotowia ratunkowego.
Trudno się dogadać
- Ratownictwo medyczne w Bielsku-Białej, słucham - rozlega się w słuchawce komórki.
- Dzień dobry, Batorego 22. Leży przed bramą mężczyzna. Sprawia wrażenie pijanego, nie idzie się z nim dogadać, oczy otwiera. Mężczyzna w wieku około 45-50 lat.
- Batorego, koło jakiego numeru? - pyta dyspozytor BPR.
- Batorego 22 - pada odpowiedź.
- Czy podszedł pan do niego, pytał się go pan czy potrzebuje pomocy? - dopytuje się dyspozytor.
- Tak, ale nie idzie się z nim dogadać w ogóle, coś bełkocze.
- Czy ma jakieś obrażenia, na twarzy, na rękach? Jakieś zadrapania, rany głowy, siniak, krwiak?
- Nie widzę obrażeń, ale przed chwilą z ust mu się wylewała ślina strumieniem. Jest to zgłoszone do Straży Miejskiej, ale na razie tu nie ma strażników. Nie wiem, czy on jest pijany, czy nie jest pijany.
- A podszedł pan do niego, czuje pan alkohol?
- Nie wyczuwam alkoholu
- W jakim wieku może być?
- 45-50 lat.
- Pana nazwisko?
- Kowalski*
- Czy jest z nim jakiś kontakt? Oddycha?
- Oddycha.
- Coś mówi?
- Bełkocze.
- On w bramie leży, tak?
- Przed wejściem do bramy.
- Proszę do niego podejść i zapytać, czy potrzebuje od nas pomocy (leżący mężczyzna zapytany, czy potrzebuje pomocy pogotowia ratunkowego, bełkocze, że nie, po czym momentalnie zapada w sen).
- Poproszę policję, żeby tam do pana dojechała, a pan poczeka do czasu przyjazdu policji. Jeżeli on nie ma obrażeń i nie potrzebuje naszej pomocy, a może być pod wpływem alkoholu, to przekażę to policji - kwituje rozmowę dyspozytor BPR.
Wzrokowo nie da zbadać
Chwilę po rozmowie na miejsce przyjeżdża patrol Straży Miejskiej. Kolejna próba obudzenia człowieka i nawiązania z nim kontaktu kończy się niepowodzeniem. Mężczyzna na krótko otwiera oczy i zasypia ponownie. Strażnicy powiadamiają swojego dyżurnego, który wzywa na ul. Batorego zespół ratownictwa medycznego.
Leżący człowiek wyglądał całkiem niepozornie (waga ok. 60 kg), lecz przeniesienie go do ambulansu wymagało współpracy czterech mężczyzn. Po przebadaniu okazało się, że nie ma konieczności zabrania go do szpitala. Został przekazany patrolowi Straży Miejskiej i odwieziony do OPPA. W toku czynności strażnicy ustalili, że ma 52 lata i czasowo mieszka w bielskiej noclegowni. W jego torbie nie znaleziono dokumentów potwierdzających tożsamość.
Zapytaliśmy ratownika medycznego, czy widząc leżącego, od którego nie czuć wyraźnej woni alkoholu, można jednoznacznie stwierdzić, że jest nietrzeźwy. - Wzrokowo raczej nie. Trzeba podejść i zbadać parametry życiowe tej osoby. Ktoś, kto się przewrócił, śpi - niekoniecznie musi być pijany. Trzeba określić, czy ta osoba jest przytomna. Czy reaguje na polecenia, czy tylko na ból. Jeżeli otwiera oczy, bełkocze, nie da się nawiązać kontaktu słownego, to może być np. po ataku padaczki, hiperglikemii, udarze lub urazie neurologicznym. Ratownicy medyczni na pewno mają o wiele większe możliwości, gdyż mogą m.in. sprawdzić ciśnienie krwi, zbadać akcję serca, zrobić EKG dla potwierdzenia lub wykluczenia jakiegoś schorzenia serca. Reasumując, przechodząc obojętnie obok leżącego człowieka lub jadąc autem bez zatrzymywania się, nie da się jednoznacznie określić, czy taki człowiek jest pijany, czy też nie - wyjaśnił nam ratownik medyczny.
W tym przypadku okazało się, że leżący na chodniku człowiek był pijany. Według szacunków i doświadczenia osób uczestniczących w akcji ratunkowej, we krwi mężczyzny buzowały ponad trzy promile alkoholu. A jak będzie następnym razem? Kto zareaguje, a kto przejdzie obojętnie?
Tekst i foto: Mirosław Jamro
* - Nazwisko zostało zmienione
Galeria:
Komentarze 34
Telefon na pogotowie jest uznawany w świetle prawa za udzielenie pierwszej pomocy. Człowiek po wylewie, lub jakimś urazie neurologicznym może odpowiedzieć "nie" nie będąc całkowicie tego świadomy, ale jeśli nie czuć od niego alkoholu, dyspozytor powinien niezwłocznie wysłać zespół ratownictwa medycznego. Niejednokrotnie człowiek po udarze, lub wylewie wygląda i zachowuje się jak pijany.
świadkowie powinni i mają obowiązek udzielić PIERWSZEJ POMOCY jeśli taka osoba jej potrzebuje(tu brak obrażeń - gościu odpowiada bełkotliwie że nie chce pomocy), wtedy wzywać pogotowie! a nie wzywać pogotowie do leżaka który odpoczywa po drinku! a do chorych ludzi karetka nie wyjedzie bo jej nie ma....
redaktor pisze że osoba "leżak" odpowiedział że NIE potrzebuje pomocy- na siłę nikogo nie można ratowac pacjent ma prawo do odmowy!
czas to zmienić - pijesz, ćpasz wiedz że musisz zapłacić -albo prace społeczne- jedyne rozwiązanie!
ps jak macie takiego agenta to postraszcie go Izbą wytrzeźwień zaraz mu sie agresor włączy i będziecie wiedzieć że nie potrzeba pogotowia ... usłyszycie kilka słów na k ch i s to się wam empatia od razu wyłączy! jak nie zareaguje to wtedy dopiero dzwońcie po pogotowie!
Ale napisze tylko jedno zdanie .
Dzisiaj Ty pomagasz Komuś będącemu w potrzebie.
Jutro może TY ! Będziesz potrzebował pomocy !
Warto pomagać !
Ktoś kiedyś wypowiedział piękne zdanie .
…..”Człowiek jest tyle wart, ile pomoże drugiemu człowiekowi „.............
PIERWSZA POMOC ! Potrzebna każdemu !
Jeszcze raz zachęcam „ NA SYGNALE ! Do współpracy .
Gorąco pozdrawiam Redakcje i Pana O_01







Klauzula informacyjna ›