Cztery pożary przy Tęczowej - foto
Przy ul. Tęczowej w Pisarzowicach w krótkim czasie dwukrotnie płonęła stodoła. Parę dni później paliły się jej zgliszcza. Kolejny pożar objął poddasze budynku jednorodzinnego. - Zbieg okoliczności? - zastanawiają się sąsiedzi.
Pierwszy pożar stodoły zauważony został w sylwestrową noc. Oficer dyżurny otrzymał zgłoszenie 1 stycznia br. o godz. 00.41. Zadysponowano osiem zastępów straży pożarnej. Pożarem objęta była słoma znajdująca się w stodole. Prawdopodobną przyczyną zdarzenia było wrzucenie do stodoły petardy przez nieustaloną osobę. W tym pożarze poszkodowane zostały dwie osoby, które odwieziono do szpitala.
Kolejny pożar przy tej samej posesji miał miejsce 21 stycznia br. o godz. 18.54. Tym razem pożarem objęty był budynek stodoły o powierzchni około 40 m kw. Działania strażaków polegały na podaniu trzech prądów wody na płonącą stodołę oraz jednego prądu wody w obronie na pobliski budynek mieszkalny. Strażacy uratowali przed spaleniem żywy inwentarz. W tej akcji uczestniczyło 11 zastępów straży pożarnej. Więcej o tym zdarzeniu pisaliśmy w artykule Spłonęła stodoła w Pisarzowicach - foto.
Trzeci pożar wybuchł 26 stycznia br. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 19.04. Tym razem paliło się to, co nie spłonęło we wcześniejszym pożarze, 21 stycznia br. Wysłano pięć zastępów straży pożarnej. Działania strażaków polegały na podaniu jednego prądu wody na pozostałości po spalonej stodole.
Ogień pojawił się znów 10 lutego br. na poddaszu budynku przy ul. Tęczowej. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 22.07. Do ugaszenia pożaru wysłano osiem zastępów straży pożarnej. Działania strażaków polegały na podaniu dwóch prądów wody na płonące poddasze w budynku jednorodzinnym i jednego prądu wody przez okno. Po ugaszeniu ognia obiekt przewietrzono, a następnie rozebrano część spalonej konstrukcji więźby dachu. Wskutek pożaru spłonęło poddasze z wyposażeniem.
- Prowadzimy czynności zmierzające do ustalenia wszystkich okoliczności tych pożarów. Opinię wyda biegły z zakresu pożarnictwa - powiedziała nam nadkom. Elwira Jurasz, oficer prasowy KMP w Bielsku-Białej.
- Jak to jest możliwe, aby na jednej posesji, w niewielkim przedziale czasu, paliło się aż czterokrotnie? - zastanawiają się sąsiedzi.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Galeria:
Komentarze 11





Klauzula informacyjna ›