Dwa wieczory z rzędu bezdomny mężczyzna przebywał na klatce schodowej jednego z bloków przy ul. Sobieskiego w Bielsku-Białej. Dwukrotnie interweniowała Straż Miejska.

Do pierwszej interwencji Straży Miejskiej doszło w środę około godz. 20.30. Dyżurny otrzymał zgłoszenie, z którego wynikało, że w pomieszczeniu przy piwnicach bloku przebywa mężczyzna. W toku czynności ustalono, iż jest bezdomny. Mężczyzna był trzeźwy i kontaktowy.

 - Wolę sypiać w klatkach schodowych, bo tu nie złapię żadnego robactwa, a poza tym jest cieplej niż na polu. Nie mam domu od mniej więcej pięciu lat. Tu jestem dopiero drugi dzień. Przyszedłem wczoraj, dostałem jedzenie od jakiejś kobiety. Ta klatka jest ogrzewana, jest ciepło. Poleżę, posiedzę, przecież nikomu nic nie robię. Dziś przyszedłem drugi raz - relacjonował pan Leszek, bezdomny bielszczanin.

Na pytanie, czy coś jadł, odpowiada: - Rano jadłem, bułkę. Do wieczora już nic nie jadłem. Tego dnia nie było podstawy prawnej, aby bezdomnego zabrać do OPPA. Do noclegowni nie chciał jechać. Dostał cztery kromki chleba, parówki i kubek herbaty.

Kolejna interwencja Straży Miejskiej miała miejsce w środę około godz. 23.00. Tym razem bezdomny był w stanie wskazującym na spożycie alkoholu. Został przewieziony do OPPA. - Jeśli ktoś jest trzeźwy, nie rozrabia, a jest nieproszonym gościem, to co mu można zrobić w taki mróz? Ten system chyba czasami jest bezsilny - powiedziała nam jedna z lokatorek bloku.

Tekst i foto: Mirosław Jamro