Rodzinna tragedia przy Rychlińskiego - foto
Wczoraj wieczorem w jednym z mieszkań przy ul. Rychlińskiego w Bielsku-Białej interweniowały służby ratunkowe. Lekarz stwierdził zgon 85-letniego mężczyzny. Nie wiadomo, kiedy nastąpiła śmierć staruszka, ale w mieszkaniu był intensywny zapach rozkładu zwłok.
- Pukaliśmy w poniedziałek, lecz nikt nie otworzył. We wtorek również nie było żadnej reakcji ze strony tego małżeństwa. Mówię do męża - musimy coś z tym zrobić, na co mąż odpowiedział - zobacz, przed chwilą w przedpokoju tego mieszkania zapaliło się światło. Niepotrzebnie panikujesz - relacjonowała nam sąsiadka. - Ale w środę także nie udało nam się nawiązać kontaktu z tą rodziną. Dlatego podjęliśmy decyzję, aby powiadomić policję.
Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 20.03. - Zostaliśmy wezwani przez policję celem sprawdzenia, dlaczego starsze małżeństwo nie daje znaków życia. Gdy przystawiliśmy drabinę do okna mieszkania, w którym świeciło się światło, zobaczyłem kobietę siedzącą na łóżku. Nie reagowała na pukanie, nie podchodziła do okna, nie było z nią żadnego kontaktu. Podjęliśmy decyzję o wyważeniu drzwi, uszkodzony został tylko trochę górny zamek. Po wejściu do mieszkania znaleźliśmy mężczyznę leżącego na podłodze. Nie dawał żadnych oznak życia. Lekarz pogotowia ratunkowego stwierdził jego zgon. Z 92-letnią staruszką był bardzo utrudniony kontakt - powiedział nam st. asp. Janusz Dyduch, JRG1 w Bielsku-Białej
Nie wiadomo, kiedy nastąpiła śmierć staruszka, ale w mieszkaniu był intensywny zapach rozkładu zwłok. Zespół ratownictwa medycznego sprawdził stan kobiety, lecz okazało się, że nie wymagała hospitalizacji. - Co teraz z tą panią zrobić? Nikt do niej nie przychodzi. Ani rodzina, ani znajomi, ani MOPS. Kto się nią zaopiekuje? - zastanawiały się sąsiadki.
Tekst i foto: Mirosław Jamro




Klauzula informacyjna ›