Płonie poddasze w Kozach - foto
Siedem zastępów straży pożarnej uczestniczyło w gaszeniu pożaru poddasza budynku jednorodzinnego przy ul. Jaskółczej w Kozach. W wyniku pożaru spłonęło część konstrukcji dachu oraz poddasza.
- Byliśmy w domu, na parterze. Poczułam swąd spalenizny. Myślałam, że przypaliła się fasolka, ale na piecu było wszystko w porządku. Mniej więcej w tym czasie przyjechał kurier. Pan coś tam pokazywał zza furtki, ale najpierw poszłam na górę sprawdzić, co tak śmierdzi. Gdy otworzyłam drzwi, buchnęły kłęby dymu - relacjonowała współwłaścicielka posesji.
Pożar usiłował ugasić sąsiad, ale próba się nie powiodła. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie o godz. 13.32. - Do strażnicy OSP Kozy mam najdalej ze wszystkich strażaków, około 2300 metrów. Gdy zobaczyłem, że pali się u cioci,okazało się, że po zaalarmowaniu naszej jednostki byłem w strażnicy pierwszy - mówił Mati, strażak OSP Kozy.
- Gdy dojechaliśmy na miejsce zdarzenia, część dachu była objęta pożarem. Dym wydobywał się spod dachu budynku. Nasze działania polegały na podaniu dwóch prądów wody do wnętrza pomieszczeń na poddaszu oraz jednego na palący się dach. Równocześnie strażacy przeszukali pomieszczenia w poszukiwaniu osób poszkodowanych. Po ugaszeniu pożaru w dalszej kolejności rozebraliśmy część spalonej konstrukcji dachu. Pomieszczenia zostały przewietrzone i sprawdzone pod kątem obecności tlenku węgla. Miejsca objęte pożarem sprawdziliśmy za pomocą kamery termowizyjnej - powiedział nam mł. kpt. Paweł Nycz z JRG1 w Bielsku-Białej.
W wyniku pożaru spaleniu uległa część konstrukcji dachu oraz poddasza, w tym sufity. - To był dom zrobiony na tip-top. Wszystko w drewnie… Całe szczęście, że nikomu nic się nie stało - mówił współwłaściciel budynku. - To ironia losu. Człowiek się przejmuje jakąś plamą na podłodze, że nie posprzątana. Przyjeżdża do domu i okazuje się, że nie ma gdzie mieszkać - powiedziała lokatorka mieszkania na piętrze budynku.
W akcji uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, OSP Kozy, OSP Lipnik oraz patrole policji. Działania strażaków trwały około czterech godzin. Przyczynę pożaru będzie ustalać biegły z zakresu pożarnictwa.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Galeria:
Komentarze 21
Działamy działamy













Klauzula informacyjna ›