Dziesięciolatek w korycie Białej - foto
Cztery zastępy straży pożarnej zostały zadysponowane w rejon mostu na Białej przy ul. 11 Listopada w Bielsku-Białej. Strażacy pomogli 10-letniemu chłopcu wyjść z koryta rzeki.
Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie około godz. 16.00. Z informacji wynikało, że na przęśle mostu znajduje się dziecko. Po dojeździe na miejsce akcji okazało się, że na murku w korycie rzeki jest 10-letni chłopak. Towarzyszył mu patrol policji. Z relacji chłopca wynikało, że pośliznął się na piasku. Chłopak przeszedł korytem rzeki w rejon mostu przy ul. Stojałowskiego, gdzie próbował wydostać się za pomocą liny (lina widoczna na zdjęciu - przyp. red), którą najprawdopodobniej przyniósł jego kolega.
Zmagania chłopców zauważył przechodzień, który kategorycznie nakazał dziesięciolatkowi, aby pozostał na murku w korycie rzeki i poczekał na pomoc. Strażacy rozstawili drabinę, a następnie pomogli chłopcu wydostać się w bezpieczne miejsce. Dziecko zostało przekazane pod opiekę osoby dorosłej. Działania strażaków zostały zakończone o godz. 16.40. Jak dowiedział się nasz portal od przechodnia, który wzywał pomoc, przed przyjazdem służb ratunkowych w rejonie zdarzenia przeszło kilkanaście osób, ale nikt się nie zainteresował tym co, robią dzieci.
Tekst i foto: Mirosław Jamro








Na zdjeciu widac, ze ten betonowy mur ma co najmniej 5 metrow wysokosci a z barierka pewnie 6. Gdybym zobaczyl 10-letnie dzieciaki po prostu spacerujace korytem rzeki to tez bym halo nie robil. Bo i co?
Ale 10-latek probujacy wspiac sie po linie bez asekuracji na taka wysokosc?? Kto ta line przywiazal? Do czego? Jakim wezlem? W jakim stanie lina? Gdy pod spodem beton i rzeka? Pozwolilbys wlasnemu dziecku na cos takiego?? Czy sam jeszcze masz 15 lat?
Tak, jestem z pokolenia "klucz na szyi" i uwazam, ze to bylo normalne pokolenie. Tak, ja tez jak mialem 10 lat to robilem rozne glupie rzeczy. Na przyklad przechodzilem "na stojaka" nad Bialka po metalowej konstrukcji (byla w okolicy dzisiejszego Millenium Park, obok mostu Druha Piekielki, nie wiem, czy jeszcze tam jest). Albo przelazilem przez plot jednostki wojskowej i bawilem sie w "malpim gaju". Ale dzis swojemu dziecku bym na to w zyciu nie pozwolil. Dzis jestem dorosly i zdaje sobie sprawe z tego, jak glupi bylem.
Trzeba znalezc wlasciwe proporcje miedzy obesja, ktora kaze trzymac dziecko pod kluczem do 18 roku zycia a lekkomyslnoscia, ktora moze doprowadzic do tragedii.
może snuła plany na te 500 zł ?
Drabiną to się z dachu ściąga a nie z rzeki.