Wzywała pomocy ostatkiem sił - foto
Dwa zastępy straży pożarnej, pogotowie ratunkowe oraz policja interweniowały w jednym z mieszkań bloku przy ul. Lwowskiej w Bielsku-Białej. 90-letnia kobieta wzywała pomocy.
Wołanie o pomoc usłyszała sąsiadka staruszki, która powiadomiła służby ratunkowe przed 23.00. Po dojeździe na miejsce strażaków i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że starsza kobieta nie jest w stanie samodzielnie otworzyć drzwi. Po wejściu do mieszkania zespół ratownictwa medycznego potwierdził duże odwodnienie kobiety. 90- latkę zabrano do szpitala.
- Dla tej kobiety to był „ostatni dzwonek”, jeszcze dzień i mogło jej już nie być wśród żywych. Pamiętajmy o naszych sąsiadach, a zwłaszcza osobach starszych i samotnych. Sprawdzenie ich samopoczucia zabiera niewielką ilość czasu. Nasze zainteresowanie bliźnim może przyczynić się do uratowania czyjegoś życia - powiedział nam ratownik uczestniczący w akcji.
W działaniach uczestniczyło po jednym zastępie straży pożarnej z JRG1 i WSP, patrol prewencji oraz ZRM. Akcja została zakończona przed północą.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Galeria:
Komentarze 8
Ktos tu pierniczy, żeby sprzedać mieszkanie, jeśli takie maja. I co. Starczy na może 3 lata domu opieki. I co dalej? Poza tym, dziadki nie chcą często pomocy, bo uwazaja, ze dadza sobie rade. Ale tak nie jest. znam to z doświadczenia bo mam 91l i 86l dziadków. Czasem mam motyle w brzuchu, gdy ide z zakupami do nich, bo nigdy nie wiadomo, co wymyslą. Ostatnio babka była już spakowana i ze mam ja wziąć do siebie, bo się będzie rozwodzić, a gdy tłumaczyłem, ze szans nie ma, bo mam mniejsze mieszkanie niż oni i mieszkam w 4 osoby, no to byłem od razu przeklętym wnukiem itd.




Klauzula informacyjna ›