Dwa zastępy straży pożarnej oraz policja interweniowały w jednym z mieszkań bloku przy ul. Karowej w Bielsku-Białej, gdzie dwoje dzieci wzywało pomocy. Po otwarciu mieszkania okazało się, iż tym razem trzeba uratować życie dwumiesięcznego szczeniaka.

Około godz. 12.00 oficer dyżurny bielskiej policji otrzymał zgłoszenie, iż w jednym z mieszkań bloku dzieci wzywaja pomocy. Po dojeździe na miejsce akcji i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, iż w mieszkaniu na czwartym piętrze bloku są dzieci w wieku 7 i 11 lat. Mali mieszkańcy sygnalizowai ratownikom, iż mają szczeniaka z którym coś złego się dzieje.

W toku policyjnych czynności ustalono gdzie pracuje ojciec dzieci. Mężczyznę poinformowano o akcji. W tym samym czasie strażacy manewrując samochodem drabiną pomiędzy trzepakami, a huśtawką wjechali pojazdem pomiędzy bloki. Po rozstawieniu mechanicznej drabiny ratownik wszedł do mieszkania przez okno. W mieszkaniu panowała wysoka temperatura. Dzieci na widok strażaka zareagowały spazmatycznym płaczem i przekazały mu szczeniaka. Wycieńczony psiak został schłodzony, a następnie przekazany ojcu dzieci. Psiaka przewieziono w klimatyzowanym samochodzie do weterynarza.

- Szeniak miał około dwóch miesięcy. Najprawdopodobniej w mieszkaniu musiał upaść z wysokości. W tym przypadku trzeba było go uśpić, gdyby żył, byłby sparaliżowany - powiedział nam Leszek Stasiowski, lekarz weterynarii. - W przypadku upałów nie należy zwierząt przemęczać długimi spacerami. Najważniejsze jest by psy, koty, czy inne domowe zwierzęta miały cały czas dostęp do świeżej wody - podkreślał nasz rozmówca. 

Tekst i foto: Mirosław Jamro