Dzieci wzywały pomocy - foto
Dwa zastępy straży pożarnej oraz policja interweniowały w jednym z mieszkań bloku przy ul. Karowej w Bielsku-Białej, gdzie dwoje dzieci wzywało pomocy. Po otwarciu mieszkania okazało się, iż tym razem trzeba uratować życie dwumiesięcznego szczeniaka.
Około godz. 12.00 oficer dyżurny bielskiej policji otrzymał zgłoszenie, iż w jednym z mieszkań bloku dzieci wzywaja pomocy. Po dojeździe na miejsce akcji i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, iż w mieszkaniu na czwartym piętrze bloku są dzieci w wieku 7 i 11 lat. Mali mieszkańcy sygnalizowai ratownikom, iż mają szczeniaka z którym coś złego się dzieje.
W toku policyjnych czynności ustalono gdzie pracuje ojciec dzieci. Mężczyznę poinformowano o akcji. W tym samym czasie strażacy manewrując samochodem drabiną pomiędzy trzepakami, a huśtawką wjechali pojazdem pomiędzy bloki. Po rozstawieniu mechanicznej drabiny ratownik wszedł do mieszkania przez okno. W mieszkaniu panowała wysoka temperatura. Dzieci na widok strażaka zareagowały spazmatycznym płaczem i przekazały mu szczeniaka. Wycieńczony psiak został schłodzony, a następnie przekazany ojcu dzieci. Psiaka przewieziono w klimatyzowanym samochodzie do weterynarza.
- Szeniak miał około dwóch miesięcy. Najprawdopodobniej w mieszkaniu musiał upaść z wysokości. W tym przypadku trzeba było go uśpić, gdyby żył, byłby sparaliżowany - powiedział nam Leszek Stasiowski, lekarz weterynarii. - W przypadku upałów nie należy zwierząt przemęczać długimi spacerami. Najważniejsze jest by psy, koty, czy inne domowe zwierzęta miały cały czas dostęp do świeżej wody - podkreślał nasz rozmówca.
Tekst i foto: Mirosław Jamro
Galeria:
Komentarze 35
To jest właśnie te bezstresowe wychowanie a później widać jak dzieciaki odnoszą się do rodziców. Pyskuja ciągną kasę ale do roboty to już lewi bo rodzice wszystko na tacy podają.
Dmuchajcie na swoje dzieci dalej ale ja swoje nie będę wychowywać na życiowe cioty.
Dziecko trzeba nauczyc radzenia sobie w życiu.
ty kretyn jesteś - facet jest w szpitalu na najcięższym oddziale - przez wiele miesięcy nie było z nim w ogóle kontaktu a ty idioto pospolity twierdzisz, że nie poniósł odpowiedzialności...
Facet z Rybnika przeżył tragedie - sam zabił swoje dziecko - to chyba największy koszmar jaki mógł go spotkać.
Czy ty nigdy nie zrobiłaś czegoś źle - nie chciałaś cofnąć czasu?
Każdemu moze zdarzyć się wpadka - zalezy tylko jakie wnioski z tego wyciagnie.
Ja jak miałam 7 lat - nosiłam klucz na sznurku. Rodzice pracowali na zmiany
Ale nim jeden dojechał z pracy ( a drugi do niej pojechał ) musiałam być sama z siostrą
Brawa dla strażaków i policjantów za szybką i skuteczną akcję. Tak trzymać :) :) Co jak co, ale takie działania napawają optymizmem i rozpierają dumą :)
Jednym wolno zostawiac dzieci same bez opieki innym za to dzieci sie odbiera i karze za zaniedbanie.
Kogo prawo dotyczy a kogo nie?
zalezy od znajomosci jakie sie ma?
Czyli jednym wolno lamac prawo innym nie?
Bezdyskusyjnie rodziece powinni poniesc konsekwencje nie tylko pozostawienia dzieci bez opieki ale i za to co stalo sie psu.
Do pracy nie ma problemu nikt isc nawet w wakacje bo szkoly maja obowiazek zapewniac opieke dzieciom tak ze przez okres wakacji. Nauczyciele nie maja urlopow jak wszyskim sie wydaje. Oni maja obowiazek pracy tak ze w wakacje.
Wolne robia sobie bezpodstawnie.
Ludzie mieli po 7 lat, klucz na szyję i jeszcze opieka nad młodszym rodzeństwem. Dziś widać, ze pokolenie 30 kilku latków wzięło ile się da, bo większość nastolatków nadaje się w zasadzie maksymalnie na papryki pod Ultrchtem, bo tam ze względu na dużą ilość emigrantów mogą się trafić jeszcze głupsi od nich.













Klauzula informacyjna ›