Dwa zastępy straży pożarnej z JRG1 oraz kilka patroli policji interweniowało wczoraj w firmie ubezpieczeniowej przy ul. 1 Maja w Bielsku-Białej. Pierwszy pracownik obiektu przybył na miejsce akcji po 40 minutach.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie z systemu monitoringu o godz. 16.20. - Zadziałał alarm pożarowy, więc przyjechaliśmy na miejsce. Po około czterdziestominutowym oczekiwaniu, dotarł pracownik ochrony z kluczami i otworzył nam obiekt. Ze względu na to, że nie było żadnych zewnętrznych objawów pożaru, nie wchodziliśmy do obiektu wcześniej. Po przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że w budynku przez jakiś czas nie było wody, ktoś pozostawił odkręcony kurek. Gdy w rurach ponownie pojawiła się woda, w obiekcie już nikogo nie było. Woda zalała jedno z pomieszczeń na pierwszym piętrze, a następnie przeciekła przez strop do pomieszczenia poniżej. W konsekwencji prawdopodobnie wskutek zwarcia został uruchomiony sygnał pożarowy - powiedział nam st. kpt. Piotr Midor z JRG1 w Bielsku-Białej.

Strażacy ewakuowali jedno z pomieszczeń biurowych, w którym znajdowały się komputery i różnego rodzaju dokumenty. Na miejscu zdarzenia obecnych było kilka patroli policji. Z firmy, która zapewnia bezpieczeństwo, a której naklejka widniała na drzwiach wejściowych, nie przyjechał nikt, natomiast po około półtorej godziny na miejsce akcji dotarła ekipa elektryków. Uciążliwy alarm wył przez dwie godziny, irytując mieszkańców pobliskich posesji.

Kolejna interwencja dwóch zastępów straży pożarnej z JRG1 miała miejsce dziś o godz. 7.15. Po dojeździe na miejsce akcji zagrożenia nie stwierdzono. Działania strażaków zostały zakończone około godz. 7.30.

Tekst i foto: Mirosław Jamro