W związku z realnym zagrożeniem życia i zdrowia inspektor nadzoru budowlanego zadecydował wczoraj o natychmiastowej rozbiórce części zabytkowego budynku przy ul. Sobieskiego w Bielsku-Białej. O godz. 18.20 przystąpiono do wyburzania fragmentu odspojonej ściany.

Wczoraj przed południem przechodzień zauważył szczelinę w ścianie zabytkowego budynku przy ul. Sobieskiego. O zagrożeniu życia i zdrowia powiadomiono służby ratunkowe. Inspektor nadzoru budowlanego zadecydowała o natychmiastowej rozbiórce części ściany. Do decyzji przychylił się konserwator zabytków.

 - Zostałem wezwany w trybie awaryjnym. Wraz z nadzorem budowlanym ustaliliśmy, że istnieje zagrożenie zawalenia się ściany szczytowej. Dlatego nadzór budowlany nakazał, a ja uznałem te argumenty za słuszne, aby rozebrać część ściany szczytowej. W poniedziałek zostanie sporządzona decyzja nadzoru budowlanego w tej sprawie. O rozbiórce na razie nie ma mowy. Ze względu na zaniedbania, jakich dopuszcza się właściciel tego obiektu, sprawa znajduje się w prokuraturze. Budynek z przełomu XVIII i XIX wieku jest wpisany do rejestru zabytków, objęty jest ścisłą ochroną. Zgodę na wykreślenie z rejestru może wydać wyłącznie Minister Kultury. Budynek musi być zabezpieczony i powinien być remontowany - powiedział nam Mariusz Godek z bielskiej delegatury Biura Śląskiego Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. W toku czynności ustalono, że budynek ma dwie współwłaścicielki.

Około godz. 18.20 firma zewnętrzna rozpoczęła prace związane z wyburzeniem części ściany. Do tego celu użyto dwudziestotonowej koparki. Odcinek ulicy Sobieskiego został zamknięty dla ruchu samochodowego oraz pieszego. Po zakończeniu prac miejsce zostało uprzątnięte. Jak dowiedział się nasz portal, lokatorka budynku stojącego w pobliżu miejsca prac planowała na sobotnie popołudnie przeprowadzkę. - Dwa tygodnie czekałam aż kolega znajdzie czas i samochodem dostawczym przewiezie mi meble, a jak już ustaliliśmy termin przeprowadzki, to musiałam go odwołać. Wyjazd z budynku, w którym mieszkam został zablokowany. Którędy mam teraz wynieść meble? - pytała lokatorka pobliskiej posesji.

W kilkugodzinnej akcji związanej z zabezpieczeniem miejsca zdarzenia oraz likwidacją zagrożenia uczestniczyły cztery zastępy straży pożarnej z JRG1, patrole Straży Miejskiej i policji oraz ekipy pogotowia gazowego i energetycznego. Po zakończeniu prac miejsce zostało oznakowane i zabezpieczone tablicami informacyjnymi.

Tekst i foto: Mirosław Jamro