Pięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w nocnej akcji gaszenia pożaru na klatce bloku przy ul. Goleszowskiej w Bielsku-Białej. Zespół ratownictwa medycznego zabrał do szpitala piętnastolatkę z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.

Smród spalenizny wyczuł syn lokatorki mieszkania, który poinformował mamę. - Otworzyłam drzwi na korytarz, by sprawdzić co się dzieje. Buchnęły we mnie kłęby dymu i ognia, drzwi natychmiast zamknęłam - relacjonowała nam lokatorka mieszkania na parterze bloku. Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie pożaru kilka minut przed północą. Po dojeździe na miejsce akcji i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że pali się biurko ustawione na parterze bloku, tuż obok drzwi wejściowych do jednego z mieszkań.

 - Klatka bloku była bardzo mocno zadymiona. Działania zastępów polegały na wprowadzeniu dwóch rot ratowników (jedna rota to dwie osoby, w czasie akcji ze względów bezpieczeństwa w zasadzie są nierozłączni - przyp. red.) i ugaszeniu ognia. Jednocześnie sprawdziliśmy, czy któryś z lokatorów nie potrzebuje pierwszej pomocy - powiedział nam kpt. Michał Pokrzywa z JRG2 w Bielsku-Białej. Po ugaszeniu pożaru, klatka bloku została oddymiona. Strażacy sprawdzili wszystkie mieszkania za pomocą mierników pod kątem stężenia tlenku węgla - zagrożenia nie stwierdzono. Lokatorzy zostali zobligowani do przewietrzenia mieszkań.

Na miejsce zdarzenia wezwano ambulans ratownictwa medycznego. Ratownicy udzielili pierwszej pomocy nastolatce oraz starszemu lokatorowi jednego z mieszkań. Mężczyzna nie wymagał hospitalizacji. Do szpitala została zabrana piętnastolatka z podejrzeniem zatrucia tlenkiem węgla.W wyniku pożaru spłonęło biurko, Nadpaleniu uległy drzwi do mieszkania na parterze bloku oraz instalacje telefoniczne i sieci kablowej. Część klatki schodowej została okopcona.

Czynności służbowe wykonały dwa patrole policji oraz policyjni technicy. Jak dowiedział się nasz portal, właścicielka mieszkania zamieszkująca z dziećmi otrzymywała smsy z pogróżkami, o czym poinformowała policjantów. W akcji uczestniczyły po dwa zastępy straży pożarnej z JRG1 i JRG2 oraz jeden zastęp z WSP. Działania strażaków zostały zakończone ok. godz. 1.30. Dalsze postępowanie w sprawie prowadzić będzie policja.

Tekst i foto: Mirosław Jamro