Dziesięć zastępów straży pożarnej uczestniczyło w akcji gaszenia pożaru budynku znacznej wartości przy ul. Żywieckiej w Godziszce. Podczas działań gaśniczych jeden strażak poczuł się gorzej, zespół ratownictwa medycznego zabrał go do szpitala.

Oficer dyżurny MSK otrzymał zgłoszenie pożaru o godz. 4.45. Po dojeździe na miejsce akcji okazało się, iż z poddasza budynku uchodzą duże kłęby dymu, a w budynku nikogo nie ma. - Nasze działania polegały na gaszeniu pożaru wewnątrz budynku, jak również poddasza i strychu. Akcję gaśniczą utrudniała bardzo wysoka temperatura, duże zadymienie oraz zasłonięte rolety w pierwszej fazie gaszenia pożaru - powiedział nam mł. bryg. Piotr Pindel, dowódca zmiany JRG1 w Bielsku-Białej.

W trakcie trwania akcji gaśniczej przyjechał patrol policji oraz właściciel posesji. Według relacji mężczyzny dwudziestolitrowy metalowy kanister stojący niedaleko wejścia do budynku (najprawdopodobniej wyniesiony z budynku przez strażaków – przyp. red) nie należał do niego. W trakcie prowadzonych działań strażacy wynieśli z poddasza budynku sporą ilość ważnych dokumentów które zostały przekazane na ręce właściciela posesji.

Po ugaszeniu pożaru rozebrano część konstrukcji dachu. Pogorzelisko zostało kilkukrotnie przelane. Cały obiekt został sprawdzony kamerą termowizyjną. Wskutek pożaru spaleniu lub częściowemu zniszczeniu uległo całe poddasze budynku, strych, część więźby dachu kryta blachą miedzianą, kilka pomieszczeń na pierwszej i drugiej kondygnacji budynku, cała klatka schodowa prowadząca od parteru po strych oraz wyposażenie. Pożar został wstępnie zakwalifikowany jako średni (powierzchnia pożaru poniżej 300 m. kw. - przyp. red.). Przyczynę pożaru ustali dochodzenie policji. Jak nieoficjalnie dowiedział się nasz portal przyczyną pożaru mogło być włamanie i fachowe podpalenie. Wszystkie działania strażaków oraz dozorowanie pogorzeliska zostało zakończone o godz. 15.25. W akacji gaśniczej uczestniczyły zastępy straży pożarnej z JRG1, OSP Godziszka, OSP Buczkowice, OSP Rybarzowice, OSP Kalna, łącznie 54 strażaków.

Tekst i foto: Mirosław Jamro