Uratował sąsiadowi życie - foto
Dzisiejszej nocy cztery zastępy straży pożarnej uczestniczyły w akcji gaszenia pożaru budynku jednorodzinnego przy ul. Architektów w Bielsku-Białej. Pogorzelec w prezencie urodzinowym dostał od sąsiada ?drugie życie?.
Oficer dyżurny MSK otrzymał informację o zdarzeniu ok. godz. 00.30. Z okien jednej z posesji przy ul. Architektów wydobywały się kłęby dymu. Na miejsce wysłano cztery zastępy straży pożarnej. Sąsiad, który dostrzegł dym, a następnie powiadomiił służby ratunkowe, nie bacząc na niebezpieczeństwo i duże zadymienie obudził lokatora posesji i wyprowadził go na zewnątrz. W ten sposób uratował mu życie.
- Po dojeździe na miejsce akcji i przeprowadzeniu rozpoznania okazało się, że płonie odzież i wyposażenie pokoju. Nasze działania polegały na zlokalizowaniu źródła dużego zadymienia, a następnie ugaszeniu ognia. Przyczyną pożaru było najprawdopodobniej zwarcie instalacji elektrycznej w pralce - powiedział nam kpt. Łukasz Sztafiński z JRG1 w Bielsku-Białej.
Po ugaszeniu ognia, strażacy oddymili i sprawdzili pomieszczenia posesji za pomocą kamery termowizyjnej i miernika stężenia gazów pożarowych. Stężenie tlenku węgla bezpośrednio po akcji gaśniczej wyniosło przeszło 100 ppm. Wezwani na miejsce zdarzenia ratownicy medyczni przebadali mężczyznę i podali mu tlen. Od strażaków i policjantów otrzymał zakaz wstępu na teren pogorzeliska do czasu ponownego sprawdzenia stężenia tlenku węgla. Mężczyzna dziś obchodzi urodziny. Gdyby nie szybka pomoc powracających do domu sąsiadów, już by nie żył.
Dzięki sprawnej akcji strażaków pożar nie rozprzestrzenił się na cały obiekt, a w szczególności na poddasze, gdzie przechowywana jest duża ilość słomy. W akcji gaśniczej uczestniczyły trzy zastępy straży pożarnej z JRG1 oraz zastęp z OSP Hałcnów. Działania strażaków zostały zakończone około godz. 2.00. Dodatkowym efektem akcji było zlikwidowanie gniazda os w skrzynce licznika gazu.
W sobotę o godz. 6.45 na pogorzelisko udał się jeden zastęp straży pożarnej w celu sprawdzenia stężenia tlenku węgla.
Tekst i foto: Mirosław Jamro



















Klauzula informacyjna ›