Apel radnej Aleksandry Woźniak z PiS o korektę przebudowy Parku Słowackiego nie doczeka się realizacji. Wiceprezydent Adam Ruśniak zaznacza, że gotowego projektu zmienić się już nie da. Ponadto w uszczypliwym tonie punktuje radną PiS za operowanie powierzchownymi hasłami i brak wiedzy przyrodniczej. 

- Park im. Juliusza Słowackiego, którego historia sięga końca XIX wieku, przez dziesięciolecia harmonijnie wpisywał się w otaczającą zabudowę z okresu historyzmu i secesji. Jego największą wartością były starodrzew, kameralne alejki oraz naturalny, elegancki charakter - pisze we wstępie radna Woźniak.

Jej zdaniem kolejne modernizacje zaburzyły estetykę parku, a obecna przebudowa powinna być okazją do przywrócenia mu dawnego wyglądu. W interepelacji pyta też m.in. ile drzew usunięto w ostatnich 15 latach i ile z nich stanowiły drzewa „wieloletnie”, czy projekt uwzględnia jego historyczny charakter oraz czy zostanie oceniony przez niezależnych ekspertów. Radna pyta także czy rozważano zwężenie alejek i zwiększenie powierzchni zieleni w parku. To pytanie jasno wskazuje, że radna nie zna założeń rewitalizacji.

W odpowiedzi wiceprezydent Adam Ruśniak przypomina, że prace w Parku Słowackiego doprowadzą do likwidacji części betonowych alejek. W zamian pojawią się ścieżki z nawierzchni wodoprzepuszczalnych. Wszystkie rosnące w parku drzewa zostaną zachowane, a zasadonych zostanie 16 lip drobnolistnych i grabów kolumnowych. Zasadzonych zostanie także ponad 5 tys. krzewów i 3,3 tys. bylin oraz traw.

Urzędnicy informują, że od 2017 roku - od tego okresu Ratusz posiada dane - wycięto 19 drzew. Powodem był ich zły stan fitosanitarny i zagrożenie dla bezpieczeństwa, do czego bez wątpienia przyczyniła się rewitalizacja Parku Słowackiego realizowana na początku poprzedniej dekady. Obecna powierzchnia ścieżek i placów wynosi 3 309 mkw., a w ramach inwestycji ma zostać zmniejszona o 322 mkw.

- W przyrodzie nie występują drzewa jednoroczne czy dwuletnie, w związku z czym pytanie „ile spośród nich stanowiły drzewa wieloletnie”, świadczy o braku znajomości podstawowych pojęć przyrodniczych. Każde drzewo jest rośliną wieloletnią - brzmi stanowisko wiceprezydenta Adama Ruśniaka.

Urzędnik oczekuje również od radnej PiS wskazania, co ukryto pod pojęciem „niepasujących instalacji”. - Proszę o jednoznaczne wyliczenie, które konkretnie elementy, z jakich lat, do czego rzekomo „nie pasują” i na jakiej podstawie (poza osobistymi preferencjami estetycznymi) - prosi zastępca prezydenta.

- Odnosząc się do tezy o rzekomym „powiązaniu z otaczającą zabudową”, należy z całą stanowczością stwierdzić, że opiera się ona na fundamentalnym niezrozumieniu historii sztuki ogrodowej. Teza ta jest merytorycznie błędna i stoi w sprzeczności z podstawową wiedzą z zakresu historii architektury krajobrazu - punktuje radną wiceprezydent Ruśniak dodając, że miejskie parki z końca XIX wieku, zakładane w nurcie stylu krajobrazowego, charakteryzowały się całkowitym introwertyzmem przestrzennym.

- Projektowano je jako celowe enklawy i „antidotum” na rozwijające się, gęsto zabudowane miasto przemysłowe. Ich głównym założeniem kompozycyjnym było stworzenie iluzji wycinka naturalnego krajobrazu, w którym człowiek mógł zapomnieć, że znajduje się w centrum miasta. Wymagało to celowego odcięcia się od otaczającej zabudowy a nie nawiązywania z nią dialogu architektonicznego.

Ratusz zaznacza również, że obecny projekt został przygotowany i zweryfikowany przez specjalistów, a na etapie realizacji nie ma już możliwości jego zmian. Osobną kwestią jest fakt, że park od miesięcy pozostaje częściowo wyłączony po zerwaniu kontraktu z dotychczasowym wykonawcą prac. Do sprawy wrócimy.

pbk, bak