Utknął na drzewie kilkanaście metrów nad ziemią. Przerażony kot jest już bezpieczny - foto i film
Przeraźliwie miauczy od rana i nie jest w stanie zejść z drzewa - mówi kobieta, która zamartwia się o los kota, który utknął wysoko nad ziemią. Ze względu na brak możliwości podjazdu wozem z drabiną mechaniczną pomóc nie mogą strażacy.
Dramat rozgrywa się na osiedlu Złote Łany. Drzewo rośnie na terenie placówki oświatowej. Wczesnym popołudniem kot znajdował się na wysokości kilkunastumetrów. Przerażony siedział na gałęzi, którą mocno bujał wiatr. - Nie jest w stanie sam zejść - mówi nam kobieta, która zadzwoniła do redakcji.
Mieszkanka dzwoniła na straż pożarną, ale strażacy nie są w stanie pomóc. Zgłoszenie potwierdza mł. bryg. Patrycja Pokrzywa z Komendy Miejskiej PSP w Bielsku-Białej. Co do zasady ratownicy nie odmawiają pomocy w ratowaniu zwierząt, które utknęły w korycie potoku, zaklinowały się w ogrodzeniu, a niedawno przy użyciu drabiny oswobodzili ptaka, który utknął na wieży kościoła parafialnego w Komorowicach.
Tym jednak razem nie są w stanie dojechać drabiną mechaniczną w trudno dostępny teren. Z kolei zwykła drabina, której zasięg wynosi ok. 10 m, jest zbyt krótka. - Nawiązaliśmy kontakt z właścicielem kota. Przekazał nam, że we własnym zakresie podejmie próbę ściągnięcia zwierzęcia - dodaje mł. bryg. Pokrzywa.
Na razie sytuacja na miejscu wygląda na patową. Kot przeraźliwie miauczy i siedzi na drzewie, a przejęta losem czworonoga kobieta, która zauważyła kota, próbuje na własną rękę pomóc zwierzęciu.
Po południu na miejscu jeszcze raz pojawił się zastęp straży pożarnej. Przez kilkadziesiąt minut bezskutecznie próbowano rozstawić wóz z drabiną mechaniczną, by dało się zbliżyć do drzewa.
Cała akcja została zakończona wczesnym wieczorem. Na miejscu pojawiła się firma realizująca usługi alpinistyczne, której pracownik wszedł na drzewo i bezpiecznie zdjął przerażonego kota. Zwierzę zostało zabezpieczone przez Fundację Budrysek. - To młody, około roczny kot - mówi nam pani Ania.
bak
Oceń artykuł:
81 52