Krzysztof Matyjaszczyk i 25-osobowa Rada Miasta Częstochowy została odwołana w referendum. W nocy komisarz wyborczy poinformował, że w obu przypadkach osiągnięto próg frekwencyjny. To koniec 16-letnich rządów polityka Lewicy, który od ośmiu miesięcy i tak nie sprawował funkcji z powodu zarzutów korupcyjnych.

W referendum w sprawie odwołania prezydenta Częstochowy wzięły udział 51 863 uprawnionych mieszkańców, a za odwołaniem Matyjaszczyka głosowalo 97 proc. wyborców - poinformowała w poniedziałek nad ranem delegatura Krajowego Biura Wyborczego. W przypadku radnych głos odwołanie poparło 96,2 proc.

Aby referendum było ważne do urn w przypadku odwołania prezydenta musiało pójść 46 625 osób, a w przypadku radnych 48 754. Referendum jest ważne, jeśli zagłosuje w nim minimum 3/5 liczby osób biorących udział w wyborze prezydenta - w Częstochowie była to druga tura - i do Rady Miasta.

Sytuacja w Częstochowie była osobliwa, bowiem prezydent Krzysztof Matyjaszczyk od ośmiu miesięcy i tak nie mógł pełnić swej funkcji, wchodzić do Ratusza ani kontaktować się z pracownikami.

W lutym zatrzymało go CBA, a prokuratura postawiła dwa zarzuty - pierwszy dotyczy przyjęcia w latach 2018-2022, w związku z pełnieniem funkcji publicznej, korzyści majątkowej w postaci gotówki w wysokości co najmniej 40 tys. zł., w zamian za wprowadzenie zmian w budżecie miasta pozwalających na realizację zamówienia publicznego z korzyścią dla ustalonego przedsiębiorcy realizującego to zamówienie.

Drugi zarzut związany jest z przyjmowaniem, w okresie od co najmniej września 2020 roku do co najmniej 31 października 2025 roku, od wielu osób korzyści majątkowych w łącznej kwocie nie mniejszej niż 129 tys. zł.

Prokuratura wnioskowała o jego areszt, ale nie zgodził się na to Sąd Rejonowy w Katowicach.

bak