Nie będzie rewolucji w samorządach? Premier zapowiada kolejną próbę uchylenia dwukadencyjności
Sejm odrzucił nowelizację, która znosiła dwukadencyjność wójtów, burmistrzów i prezydentów miast. Niedługo później liderzy PSL, którzy wnieśli projekt, zapowiedzieli złożenie ustawy, która ogranicza liczbę kadencji parlamentarzystów.
Przyjęta nowelizacja kodeksu wyborczego miała usunąć ograniczenie, zgodnie z którym osoba dwukrotnie wybrana na wójta, burmistrza lub prezydenta nie może ponownie ubiegać się o pełnienie tej funkcji w tej samej gminie. Limit wprowadzono za rządów PiS i jednocześnie wydłużono kadencję władz samorządowych z 4 do 5 lat. Przy liczeniu kadencji nie uwzględnia się okresu sprawowania funkcji przed 2018 rokiem.
PSL przekonywało, że decyzja o pozostawieniu dotychczasowego gospodarza powinna należeć do mieszkańców danej gminy, a nie być odgórnie narzucana przepisami prawa. W debacie publicznej podkreślano, że w wyborach w 2024 roku doszło do zmiany włodarzy w około 40 proc. gmin.
Ograniczenie dotyka m.in. prezydenta Jarosława Klimaszewskiego, który pełni drugą kadencję na stanowisku prezydenta Bielska-Białej i w wyborach wiosną 2029 roku nie będzie mógł ponownie startować.
Projekt poparło 213 posłów, 215 było przeciwko, a dziewięciu wstrzymało się od głosu. W okręgu bielskim nowelizację poparli Mirosław Suchoń (Centrum), Apoloniusz Tajner, Maciej Tomczykiewicz i Małgorzata Pępek (wszyscy KO). Przeciwko byli Grzegorz Puda (Rozwój Plus), Stanisław Szwed i Przemysław Drabek (obaj PiS). Wstrzymał się od głosu Bronisław Foltyn (Konfederacja), a nie głosował Grzegorz Gaża (PiS).
Po fiasku liderzy PSL zapowiedzieli złożenie ustawy o dwukadencyjności posłów i senatorów.
Dziś przed południem premier Donald Tusk zapowiedział, że ustawa o zniesieniu dwukadencyjności może ponownie wrócić pod obrady Sejmu. - Nie widzę żadnego problemu w tym, żeby natychmiast wrócić do tego projektu, jeśli tylko techniczne względy zadecydowały, że zabrakło kilku głosów - przekazał.
bak
Oceń artykuł:
119 14
Zdecydowanie groźniejsza jest wielokadencyjność w Sejmie. Potem mamy takich Bielanów, Bosaków, dla których to jest jedyna pozycja w CV.