Ponad dwa promile alkoholu w organizmie miał 59-latek, który doprowadził do groźnej kolizji w Bielsku-Białej. Ukrainiec stracił panowanie nad pojazdem i uderzył w drzewo i latarnię. Razem z nim podróżowała 10-letnia wnuczka, która z urazem ręki trafiła do szpitala. Mężczyźnie zatrzymano uprawnienia, a sprawa trafi do sądu.

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w niedzielę o godz. 14.52 na ulicy Krakowskiej w Bielsku-Białej. Służby ratunkowe otrzymały zgłoszenie od świadka, który zauważył, jak samochód osobowy nagle zjechał z jezdni. Pojazd z impetem uszkodził płot, a następnie uderzył w drzewo i latarnię. Na miejsce niezwłocznie skierowano patrole ruchu drogowego i zespół ratownictwa medycznego, a także pogotowie energetyczne.

Jak się okazało, autem kierował 59-letni obywatel Ukrainy, a pasażerką była jego 10-letnia wnuczka. Uczestnicy zdarzenia byli przytomni. Dziecko trafiło do Szpitala Pediatrycznego w Bielsku-Białej celem przeprowadzenia badań. Na miejsce zdarzenia przybyła matka dziecka, która przejęła nad nią opiekę.

- Badanie stanu trzeźwości kierującego wykazało niewiele ponad 2 promile. 59-latek posiadał uprawnienia, które zostały mu zatrzymane - mówi kom. Przemysław Kozyra, zastępujący oficera prasowego policji.

Zatrzymany przez funkcjonariuszy został również 59-latek, z którym wykonywano dalsze czynności. Zdarzenie uznano za kolizję, ale kierowanie pojazdem w takim stanie jest poważnym przestępstwem.

Za swoje zachowanie mężczyzna stanie przed Sądem Rejonowym w Bielsku-Białej. Za jazdę w stanie nietrzeźwości połączoną ze spowodowaniem kolizji grozi mu kara do 3 lat więzienia, grzywna i obligatoryjny przepadek samochodu bądź jego równowartości. Sąd może orzec także zakaz kierowania pojazdami oraz świadczenie pieniężne na rzecz Funduszu Pomocy Pokrzywdzonym oraz Pomocy Postpenitencjarnej.

bak