Piętnastu obywateli Rosji i Białorusi, którzy naruszyli przepisy pobytowe, zatrzymali pogranicznicy z Bielska-Białej. Sportowcy wjechali do Polski na wizie turystycznej i prawdopodobnie liczyli na udział w mistrzostwach świata w karate, które odbywały się w ostatnich dniach w hali pod Dębowcem. Otrzymali decyzję o opuszczeniu kraju.

W niedzielę zakończyły się mistrzostwa świata kadetów, juniorów U21 w Bielsku-Białej. Ostatecznie reprezentancji Polski zdobyli w nich dwa medale - złoto Natalia Bałut, a brąz Michał Przasnyszki. Mimo sukcesu organizacyjnego, w jego trakcie doszło do incydentu z udziałem sportowców ze wschodu. 

Paweł Połtorzecki, prezes Polskiej Unii Karate przyznaje, że do organizatorów różnymi kanałami napływały informacje, że Rosjanie i Białorusini - mimo wytycznych i jednoznacznego zakazu Światowej Federacji Karate oraz Ministerstwa Sportu - będą próbowali wziąć udział w zawodach. Prawdopodobnie liczyli, że jeśli pojawią się w Bielsku-Białej, to organizatorzy pozwolą na ich dopisanie do listy startowej.

- Pierwszym sygnałem było pojawienie się Rosjanina na kursie sędziowskim. Wtedy doszło do pierwszego zatrzymania - mówi nam organizator. Później zwrócono sie do pograniczników o kontrolę sportowców.

Do czynności ze sportowcami doszło w weekend. Jak mówi porucznik Szymon Mościcki, rzecznik prasowy Śląskiego Oddziału Straży Granicznej, o podejrzeniu nielegalnego pobytu sportowców w Polsce powiadomił pograniczników organizator. Pogranicznicy przeprowadzili kontrolę legalności 15 cudoziemców.

- Jedenastu obywateli Białorusi oraz czterech Rosjan wjechało do kraju na wizie turystycznej, co było niezgodne z deklarowanym celem ich pobytu w Polsce - wyjaśnia rzecznik pograniczników. Wszyscy zostalli zatrzymani i po czynnościach otrzymali decyzję komendanta placówki w BIelsku-Białej nakazującą im opuszczenie Polski. - Mają na to osiem dni. To najkrótszy możliwy termin - dodaje porucznik Mościcki.

bak