Nocne bieganie pod Dębowcem. Na starcie stanęło prawie 200 uczestników sportowej imprezy - foto
Z czołówkami na głowach, w blasku kolorowych świateł i przy jesiennej aury – tak niemal 200 miłośników aktywnego wypoczynku spędziło sobotni wieczór na stokach Dębowca. Trzecia edycja nocnego biegu i marszu przyciągnęła stałych bywalców, jak i debiutantów szukających sportowych emocji z dala od komercyjnego blichtru.
Dębowiec Nocna Pętla to impreza, na którą uczestnicy chętnie wracają. Niektórzy wystartowali po raz drugi, inni są z nią od pierwszej edycji. I trudno się dziwić – to okazja zarówno do sprawdzenia formy i poprawienia życiówki, jak i do spędzenia wieczoru w sportowym gronie. Nie ma tu wielkiej komercyjnej otoczki, są za to sprawna organizacja, integracja sportowego środowiska i wyjątkowy klimat nocnego biegania.
Zanim o godz. 19.00 wystartowali biegacze, na 6-kilometrową trasę wyruszyli uczestnicy marszu nordic walking. Sportowe emocje zaczęły się jednak jeszcze przed startem. Biegaczy przywitała znakomita ultrabiegaczka Edyta Lewandowska, a Marcin Zarębski z Bielsko-Bialskiego Ośrodka Sportu i Rekreacji objaśniał przebieg trasy. Za rozgrzewkę odpowiadał Fitness Club 24, którego instruktorka zadbała o przygotowanie do wysiłku zarówno biegaczy, jak i miłośników marszu z kijkami.
W rywalizacji kobiet biegu górskiego na podium stanęły Iwona Januszyk (34:42), Anna Łaguna i Antonina Rakus. Wśród mężczyzn najlepszy okazał się Mateusz Kośny (33:09), a dalej Mikołaj Urbaś i Łukasz Początko.
Trasa biegu liczyła 8 km. Prowadziła spod dolnej stacji kolei krzesełkowej na szczyt Dębowca, a następnie w kierunku Doliny Wapienicy. Zawodnicy zawracali przy drodze asfaltowej nieopodal zapory i kierowali się do mety w pobliżu gospody na Dębowcy. Trasa jest znana biegaczom i lubiana właśnie za połączenie górskiego charakteru z możliwością szybkiego biegania. Dla wielu była okazją do poprawienia własnych rekordów.
Po zmroku leśne ścieżki nabrały zupełnie nowego charakteru. Drogę oświetlały czołówki zawodników, a na wybranych fragmentach także kolorowe światła. Na mecie przy gospodzie Dębowiec 520 czekały medale i puchary, gorąca herbata oraz ciepły posiłek. Można było odpocząć, ogrzać się przy ognisku i skorzystać z gościnności obiektu. Za sprawny przebieg wydarzenia odpowiadała załoga BBOSiR. Przygotowanie startu, obsługa zawodników, organizacja mety i dekoracji - wszystko składało się na sprawnie przeprowadzoną imprezę. W pomoc zaangażowali się także harcerze, a uczestnicy mogli liczyć na zabezpieczenie medyczne.
Po biegu uczestnicy dzielili się wrażeniami. Jedni cieszyli się z poprawionych rekordów, inni chwalili kolorowe oświetlenie trasy. Pojawiły się też deklaracje powrotu na kolejną edycję, a nawet propozycja zorganizowania podobnego biegu na... Szyndzielnię.
mk
Fot. BBOSiR
Oceń artykuł:
3 5





