Mija czas na zgłoszenia do syndyka upadłej spółki. Wśród poszkodowanych osoby z Bielska-Białej
Tylko do 27 października osoby pokrzywdzone w aferze giełdy Zondacrypto mają czas, by zgłosić swoje wierzytelności do syndyka w Estonii, bo tam formalnie działa spółka. Samo złożenie zawiadomienia na policji w Polsce nie gwarantuje odzyskania ani grosza. Wśród pokrzywdzonych jest kilkadziesiąt osób z Bielska-Białej i regionu.
Wiosną, gdy doszło do niewypłacalności giełdy Zondacrypto nie było dnia, by do komisariatów policji w Bielsku-Białej i okolicznych gminach nie zgłaszał się ktoś pokrzywdzony. Dziś takich osób jest znacznie mniej, ale jeszcze we wrześniu dwóch pokrzywdzonych złożyło zawiadomienia na 30 i 40 tys. zł.
Wielowątkowe śledztwo dotyczące oszustwa znacznej wartości i prania brudnych pieniędzy prowadzi Prokuratura Regionalna w Katowicach - to do niej trafiają zawiadomienia składane przez pokrzywdzonych mieszkańców regionu. Śledczy nie są w stanie dokładnie oszacować skali pokrzywdzonych - na ten moment to kilka tysięcy zawiadomień na trudną do oszacowania kwotę. Niedawno mówiło się o 350 mln zł.
W ostatnich tygodniach doszło do zatrzymania kilku osób powiązanych z aferą. Na współpracę z prokuraturą poszedł jej były prezes Przemysław Kral, który liczy na status małego świadka koronnego. Następnie zatrzymany został Radosław Piesiewicz, prezes PKOl, który jesienią zawarł z giełdą umowę sponsorską. Jako ostatni wpadł Roman Ż. - biznesmen ze Śląska przez wielu uważany za rzeczywistego założyciela giełdy.
Osoby pokrzywdzone równie mocno co skazaniem winnych, oczekują odzyskania pieniędzy. - Mamy dwa priorytety. Nie tylko ujęcie osób, które ponoszą za to odpowiedzialność, ale jednym z założeń działań i to się udaje, jest także zabezpieczenie środków, które mogą pochodzić z przestępstwa w takiej ilości, aby wszystkie osoby poszkodowane mogły w przyszłości te swoje środki utracone odzyskać - mówił niedawno minister Waldemar Żurek. Według jego słów dotychczas udało się zabezpieczyć ok. 100 mln zł.
Pokrzywdzeni powinni zgłaszać swoje wierzytelności również bezpośrednio do syndyka w Estonii - to w tym kraju od kilku lat działa spółka. Jak to możliwe? Giełda w 2014 roku rozpoczęła działalność w Polsce jako BitBay, ale cztery lata później została przez Komisję Nadzoru Finansowego wpisana na listę ostrzeżeń publicznych. Wówczas przeniosła się na Maltę, a od końca 2019 roku miała siedzibę w Estonii.
Czas na zgłaszanie się do estońskiego syndyka mija 27 października. Samo zgłoszenie do polskiej prokuratury nie jest równoznaczne z przystąpieniem do postępowania upadłościowego i jest niepowiązaną prawnie formą dochodzenia roszczenia. Według syndyka suma zobowiązań to nawet 700 milionów euro wobec... 167 tys. euro aktywów - kwota ta wystarczy na zaspokojenie 0,04 proc. wierzycieli.
bak
Oceń artykuł:
6 9Komentarze 2
