Nasz poseł w Sejmie. Tańsze paliwo, a od grudnia więcej szybkich pociągów do Krakowa
Jeżeli dawno nie byliście Państwo w Krakowie, od 13 grudnia będzie ku temu konkretny powód. Tego dnia wchodzi nowy kolejowy rozkład jazdy, a w relacji Bielsko-Biała – Kraków liczba połączeń się podwaja. Codziennie pojedzie osiem par pociągów. Trzy z nich pojadą także z Żywca i do Żywca. To realizacja złożonej przeze mnie obietnicy.
Jako przewodniczący Komisji Infrastruktury zajmuję się drogami, kolejami i transportem w całej Polsce. Najbardziej jednak cieszą mnie zmiany, które widać u nas: w Bielsku-Białej, Cieszynie, w Żywcu, w drodze do Krakowa. Pociąg nie jest ozdobą rozkładu. Jest sposobem, żeby do pracy, na uczelnię albo do lekarza dojechać bez liczenia, czy starczy miejsca w samochodzie.
Transport ma jednak także cenę, którą płaci się na stacji. Od soboty paliwo jest tańsze. Jak podaje branżowy portal e-petrol.pl, benzyna 95 kosztuje za granicą od 7,28 zł w Bułgarii do 11,75 zł w Holandii. Na tym tle Polska, z wtorkową ceną maksymalną 6,79 zł, wyraźnie odstaje. To nie przypadek i nie sezonowa promocja sieci. To skutek ustawy, którą przygotowaliśmy po to, żeby przerwać spiralę wzrostu cen.
Piszę o tym, bo rachunek za paliwo nie kończy się na dystrybutorze. Paliwo wozi ludzi do pracy, towary do sklepów i autobusy po powiatach. Szybki wzrost cen energii, w tym paliw, podbija inflację, a inflacja podbija wszystko inne: żywność, usługi, raty, czynsze. Znamy ten mechanizm z niedalekiej przeszłości. W latach 2022–2023 ówczesny rząd zareagował za późno. Łączna inflacja wyniosła 27,44 proc. i realnie odchudziła portfele. Nie chcemy powtórki. Dlatego obniżka na stacjach jest finansowana podatkiem od zysków nadzwyczajnych korporacji paliwowych. Kto zarobił na wysokich cenach, dokłada się do tego, żeby te ceny spadły. To uczciwy układ: zysk wyjątkowy wraca do ludzi, którzy ten zysk opłacili przy dystrybutorze.
Ustawa nie weszła jednak bez oporu. Prezydent Nawrocki długo nie chciał jej podpisać. Publicznie podawał jedne powody, mnie przekonują inne. Ustawa jest dobra dla ludzi, a dobra ustawa rządu psuje opowieść o złym rządzie. Na szczęście weszła w życie. Pomogła w tym także determinacja ludzi, którą było widać w topniejących sondażach prezydenta. Rozsądek wygrał z politykierstwem, ale tylko w tej jednej sprawie. Inne ważne leżą w koszu.
W ciągu niewiele ponad roku od zaprzysiężenia prezydent Nawrocki zawetował 45 innych ustaw. O wielu z nich napisano już opracowania i nie będę ich tu streszczał. Mnie obchodzi jedna, bo dotyczy naszego regionu: ustawa o publicznym transporcie zbiorowym. Wprowadzała nową formułę finansowania „PKS-ów”, czyli przewozów poza miastami. Decyzje oddawała samorządom i dawała pieniądze na połączenia. W praktyce oznaczało to więcej kursów, lepszą informację dla pasażerów i możliwość skomunikowania autobusów z pociągami. Dawała też narzędzie do kursów indywidualnych dla osób o szczególnych potrzebach, na przykład seniorów, których nie dowozi żaden rozkład pisany pod godzinę szczytu.
Efekty odczuliby przede wszystkim mieszkańcy powiatów bielskiego, cieszyńskiego i żywieckiego. Tam, gdzie jeżdżą Komunikacja Beskidzka, autobusy Komunikacji Powiatu Żywieckiego i przewoźnicy z powiatu cieszyńskiego. Te zmiany zostały na papierze. Od 13 grudnia będzie łatwiej dojechać pociągiem do Krakowa. Autobusem po własnym powiecie nadal nie tak, jak mogło być. I to jest różnica, którą widać bez sondażu: jedna ustawa weszła w życie, druga została wetem. Można więc powiedzieć, że system działa. Pociąg jedzie. Weto też. Tylko jedno z nich zabiera pasażerów.
Artykuł sponsorowany
Oceń artykuł:
8 24