Na zatrudnienie wykwalifikowanego pracownika ochrony nie ma środków, a montaż bramek i kontrola każdego ucznia doprowadzi do paraliżu placówek - uważają dyrektorzy bielskich szkół. Odpowiadając na sugestie policji, by sprawdzać plecaki uczniów, szefowie placówek wprost wskazują, że nie mają do tego podstaw prawnych. Równocześnie - z przyczyn infrastrukturalnych - w szkołach w Bielsku-Białej nie ma jednolitych standardów kontroli dostępu do budynków osób postronnych.

W poniedziałek w Bielskim Centrum Edukacji odbyło się narada poświęcona bezpieczeństwu w placówkach oświatowych. W spotkaniu uczestniczyli komendanci komisariatów policji w Bielsku-Białej, przedstawiciele oświaty oraz samorządowcy. Szkolenie podzielono na kilka mniejszych grup, bo wzięło w nich udział kilkudziesięciu dyrektorów szkół podstawowych i ponadpodstawowych z terenie całego miasta.

Procedury? Nie mają ich wszystkie szkoły

Głównym celem rozmów było omówienie aktualnych zagrożeń na terenie szkół oraz wypracowanie skutecznych metod ochrony uczniów i kadry pedagogicznej. W trakcie szkolenia zwracano uwagę m.in. na potrzebę ograniczania dostępu do budynków osobom postronnym, regularnego sprawdzania systemów zabezpieczeń oraz skrupulatnego ewidencjonowania gości. W trakcie spotkania naczelnik prewencji miał zwracać uwagę, że w sytuacjach zagrożenia najważniejsze jest posiadanie procedur i szkoleń nauczycieli.

- Padło pytanie, czy posiadamy procedury. Nie wszyscy podnieśli do góry ręce - przyznaje uczestnik jednej z tury spotkań. To dyrektor bielskiej placówki, w którego szkole takie procedury zostały opracowane.

Jak więc zapewnić uczniom i kadrze pedagogicznej bezpieczeństwo w obliczu ostatnich ataków? Pojawiają się rożne sugestię. - Ochrona? Bramki wykrywające metalowe przedmioty? Chętnie, ale nie mamy na to środków - mówi nam wprost dyrektor bielskiej szkoły ponadpodstawowej. Inny dodaje, że kontrola kilkuset uczniów wchodzących do budynku szkoły w godzinach porannych to recepta na „paraliż”. Każda z osób będzie musiała wejść, zostać przeszukana, a każdy metalowy przedmiot okazany pracownikom.

- Wydaje się jednak, że innego wyjścia nie ma i prędzej czy później to nastąpi - mówi dyrektor placówki, w którego strukturze uczy się blisko 1000 uczniów, bo to zarówno szkoła podstawowa, jak i średnia.

Kontrola plecaków? Nie ma podstaw prawnych

W ostatnich dniach komendant główny policji insp. Marek Boroń sugerował, że dyrektorzy placówek powinni kontrolować szkolne plecaki. - Nie mamy do tego podstaw prawnych - odpowiada dyrektor i dodaje, że „w tej chwili to uczeń może w szkole wszystko”. - A nauczyciel niewiele - dodaje i podaje przykład.

- Tworzymy zasady, procedury, które mają pomagać reagować w sytuacjach zagrożenia. Dochodzi do ćwiczeń albo jest alarm bombowy i zarządzamy ewakuację, w trakcie której uczniowie mają się bezwzględnie słuchać i wykonywać polecenia wydawane przez rodzica. Tymczasem na porządku dziennym są sytuacje, w którym rodzice kwestionują te zasady albo zgłaszają się później z różnymi pretensjami - słyszymy.

Zapytaliśmy w Ratuszu, jakie standardy kontroli dostępu do budynków obowiązują obecnie w miejskich placówkach oświatowych, czy pracownicy Urzędu Miejskiego odpowiedzialni za oświatę weryfikują zabezpieczenia wejść, czy też kwestie te pozostawiono pełnej autonomii dyrektorów?

Były skargi na utrudniony dostęp do szkoły

Jak wynika z odpowiedzi wprowadzenie jednakowych, odgórnych standardów technicznych we wszystkich szkołach w Bielsku-Białej jest utrudnione. Przeszkodą jest zróżnicowanie samej infrastruktury - budynki różnią się wiekiem, konstrukcją, układem pomieszczeń oraz rozmieszczeniem wejść. W efekcie każda szkoła musi radzić sobie na własną rękę, wdrażając rozwiązania dopasowane do swoich możliwości.

W bielskich placówkach stosowana jest obecnie cała mozaika różnych środków ochronnych. Część szkół opiera się na tradycyjnych metodach, takich jak kontrola otwierania drzwi przez pracownika. W wielu miejscach prowadzone są zeszyty wejść i wyjść. Coraz częściej sięga się również po technologię. W zależności od placówki montowane są wideodomofony, a uczniowie korzystają z systemów dostępu opartych na kartach, brelokach lub kodach. Większość miejskich szkół dysponuje monitoringiem wizyjnym, a niektóre z nich posiadają przyciski antynapadowe połączone bezpośrednio z firmami ochroniarskimi. 

- Organ prowadzący do tej pory nie otrzymywał informacji o nieprawidłowościach w zakresie zabezpieczenia wejść do szkół przed osobami nieuprawnionymi i nie przeprowadzał formalnych kontroli. Wpływały natomiast skargi dotyczące utrudnionego dostępu do budynków szkolnych - przyznają w Ratuszu.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]