Przed bramą kopalni Silesia po raz kolejny zorganizowano pikietę. Związkowcy z „Solidarności” wywiesili transparenty i domagali się terminowej wypłaty wynagrodzeń dla pracowników zakładu. Spółka od miesięcy mierzy się z problemami finansowymi. Sąd w Katowicach niedawno odrzucił wniosek o jej upadłość.

We wtorek po południu na płocie wywieszone zostały transparenty: „Ludzie oszukani!”, „Brak wypłat w terminie!”, „Oddaj ludziom pieniądze” czy „Bumech złodzieje”. - Za wykonaną pracę należy się zapłata - to podstawowe prawo każdego pracownika, a nie żadna łaska ze strony pracodawcy - tłumaczą w „S”.

Sytuacja wokół kopalni w Czechowicach-Dziedzicach jest skomplikowana. Wydobycie realizuje Bumech, który w marcu za zgodą Ministerstwa Klimatu i Środowiska przeniósł koncesję i podpisał umowę dzierżąwy części Przedsiębiorstwa Górniczego Silesia. Równocześnie to Bumech jest głównym akcjonariuszem PG Silesia wobec której prowadzone było - odrzucone - postępowanie upadłościowe na wniosek kilku wierzycieli.

We wrześniu Bumech pozwał Skarb Państwa o kwotę ponad 5 miliardów złotych. Pozew dotyczy roszczenia o odszkodowanie wynikającego z decyzji byłego premiera Mateusza Morawieckiego z lipca 2022 roku wydana po wybuchu wojny na Ukrainie i zakazu importu rosyjskiego węgla. Dwie spółki Skarbu Państwa zostały zobowiązane do importu węgla, który sprowadzany był do Polski nawet z Ameryki Południowej.

Rząd zapewnił importerom gwarancje finansowe, w tym pokrycie pełnych strat ze sprzedaży węgla poniżej
kosztów oraz priorytet logistyczny w portach i na kolei. Zdaniem spółki Bumech, doszło do zaburzenia
konkurencyjności na krajowym rynku węgla, a właściciel Silesi wycenił swoje straty na 5 mld zł.

Napięta atmosfera wokół zakładu trwa od dłuższego czasu, bo wiosną w kopalni doszło do zwolnień grupy około 100 pracowników, a od wakacji spółka płaci wynagrodzenie w ratach. O braku stabilności finansowej świadczą również ustalenia Okręgowego Inspektoratu Pracy w Katowicach, który przeprowadził w kopalni szczegółową kontrolę. Inspektorzy potwierdzili, że w firmie wynagrodzenia nie są płacone na czas.

Zarząd kopalni powstanie zaległości tłumaczył m.in. wymagającym procesem uruchamiania nowej ściany wydobywczej i zapewniał, że priorytetem pozostaje odzyskanie pełnej płynności finansowej. 

bak