Atak nożownika trwa sekundy, a w starciu z napastnikiem osoba nieprzeszkolona nie ma szans - ostrzega były policjant Roman Szybiak. Profilaktyk podpowiada, jak rozpoznać zagrożenie, dlaczego warto zrezygnować ze słuchania muzyki w słuchawkach oraz zwraca uwagę, że wiele pojawiających się informacji, to nieśmieszne żarty młodych osób, które muszą liczyć się z poważnymi konsekwencjami.

W obliczu ostatnich wydarzeń dziś wiele szkół w Polsce odwołało zajęcia. Strach obecny jest także w Bielsku-Białej. Były policjant i profilaktyk podkreśla, że atak nożownika to jedna z najbardziej niebezpiecznych form agresji. - Instruktorzy od lat pokazują, że napastnik z nożem pokonuje 6-7 metrów w półtorej sekundy - często szybciej, niż osoba uzbrojona w broń palną zdąży po nią sięgnąć - mówi Roman Szybiak. 

Jak zachować się w razie ataku? 

Jak więc zachować się w sytuacji zagrożenia? - Jeśli dziecko widzi, że ktoś trzyma w ręce niebezpieczny przedmiot albo już kogoś atakuje, przede wszystkim ucieka - rzuca plecak, zbędny bagaż i oddala się jak najszybciej. Dopiero potem dzwoni na numer alarmowy - instruuje. Tu ważne są tak podstawowe kwestie, jak zawiązane buty czy ubranie niekrępujące naszych ruchów. Tak by móc na przykład pokonać ogrodzenie.

W obliczu zagrożeń musimy obserwować otoczenie i być czujnym. - Odradzałbym słuchawki w uszach lub na uszach. Jeśli coś będzie się działo, ktoś będzie wołał czy alarmował, to nie usłyszymy. Jeśli widzimy coś, co wzbudza nasze podejrzenia i budzi instynkt samozachowawczy, trzeba tej intuicji zaufać.

Były policjant wskazuje, jakie sygnały powinny nas zaniepokoić. - Zwracajmy uwagę na osoby, które zachowują się inaczej niż otoczenie - chowają coś albo trzymają rękę w torbie. Jeśli dziecko słyszało, że ktoś z otoczenia planuje zrobić coś nierozsądnego, fascynuje się przemocą albo publikuje takie treści w mediach społecznościowych, powinno zgłosić to wychowawcy klasy i porozmawiać o tym z rodzicem.

Trudno skontrolować każde dziecko w szkole

Gdy dojdzie do ataku pod żadnym pozorem nie próbujmy konfrontować się z napastnikiem, który może działać w amoku, pod wpływem adrenaliny lub środków pobudzających. - Odradzałbym stosowanie technik samoobrony, które zobaczyło się gdzieś w internecie albo nawet przećwiczyło raz czy dwa na jakichś zajęciach. Tylko ktoś, kto trenuje takie techniki regularnie i pod dużą dawką adrenaliny, ma szansę realnie wykorzystać je w prawdziwej sytuacji. Podstawowa zasada z punktu widzenia dziecka to w mojej ocenie zadbanie o własne bezpieczeństwo i unikanie niebezpiecznych sytuacji - powtarza były policjant.

Profilaktyk zwraca uwagę, że trudno przewidzieć i przeciwdziałać atakom szaleńców. - Nie ma fizycznych możliwości, żeby pracownicy szkoły, nawet z jednym przydzielonym policjantem, przeszukali każde dziecko wchodzące do budynku. Prawdę mówiąc, brakuje też podstaw prawnych do takiego powszechnego przeszukiwania wszystkich uczniów wchodzących do szkoły - wskazuje Roman Szybiak.

Kilku żartownisów już w rękach służb

Ważne jest także, by nie wpadać w panikę. Od kilkudziesięciu godzin w mediach społecznościowych pojawia się wiele nagrań o kolejnych atakach. Wiele z nich to nieśmieszne żarty. Tylko w ostatnich godzinach policja zatrzymała pięciu nastolatków w wieku do 13 do 17 lat, które koloportowało takie informacje.

- Dzieci i rodzice mają prawo się bać, że wydarzy się coś złego po takich informacjach, jakie pojawiły się wczoraj w mediach. To zrozumiałe. Warto jednak wiedzieć, że według porannego komunikatu Komendy Głównej Policji nic nie wskazuje na to, by zapowiadane w sieci ataki miały rzeczywiście nastąpić. Autor nagrania o „krwawym piątku” - 17-latek z powiatu przasnyskiego – został zatrzymany, podobnie jak 16-latek, który je rozsyłał. Dlatego apeluję: nie przesyłajmy dalej takich filmów. To nie żart. Za wywołanie fałszywego alarmu grozi nawet kara pozbawienia wolności, a 17-latek odpowiada już jak dorosły - przestrzega.

bak