Podejrzany o brutalną zbrodnie już w Polsce. Zabójcy wpadli przez monitoring zakładu pogrzebowego - foto
Zatrzymany w Manchesterze podejrzany o zabójstwo Dawid H. od kilku dni jest już w Polsce. 36-latek to trzeci, ostatni sprawca brutalnego zabójstwa i pożaru, do którego doszło przed rokiem przy ul. Lipnickiej w Bielsku-Białej. Niewiele brakowało, a sprawcy zabójstwa uniknęli by odpowiedzialności, bo początkowo śledczy brali pod uwagę wersję o nieszczęśliwym wypadku spowodowanym zaprószeniem ognia od papierosa. Z błędu wyprowadził ich monitoring z zakładu pogrzebowego.
O zatrzymaniu 36-latka informowaliśmy już na łamach portalu. Dawid H. wpadł w Manchesterze, a jego szlak ucieczki wiódł przez Niemcy aż do Francji, skąd promem przedostał się do Wielkiej Brytanii. W działania operacyjne zaangażowane były służby brytyjskie, które poprzez oficera łącznikowego pozostawały w kontakcie z funkcjonariuszami z Bielska-Białej oraz Komendy Wojewódzkiej Policji w Katowicach.
Sąd wydał nakaz aresztowania pod koniec stycznia, a już tydzień później podejrzany został zatrzymany w Manchesterze i rozpoczęła się ekstradycja - potwierdza Prokuratura Okręgowa w Bielsku-Białej.
Zatrzymany to trzeci, ostatni uczestnik zabójstwa do którego doszło w nocy z 21 na 22 czerwca ub. roku. Spotkanie przy alkoholu przerodziło się w brutalną zbrodnię. Ofiarą okazał się 50-letni gospodarz mieszkania, który najpierw był bity po całym ciele. Sekcja zwłok wykazała także dwie rany kłute.
Sprawcy, widząc, że mężczyzna nie żyje, próbowali zatrzeć ślady, podpalając kołdrę. Liczyli na to, że pożar zniszczy dowody, a sprawa zostanie uznana za nieszczęśliwy wypadek przy papierosie. I prawie im się to udało. Jak nieoficjalnie ustaliliśmy, przez pierwszą dobę śledczy zakładali taką wersję wydarzeń.
Na trop zabójców policja z prokuraturą wpadła po kilkunastu godzinach dzięki przejrzeniu monitoringu z pobliskiego zakładu pogrzebowego. Tam odkryto, że przed wybuchem pożaru z kamienicy wybiega trzech mężczyzn. Później potwierdzono, że na ciele ofiary znajdują się ślady pobicia i wspomniane rany kłute.
Dwóch uczestników libacji, w wieku 30 i 31 lat, wpadło w ręce policji niedługo po zdarzeniu. Ich proces przed Sądem Okręgowym w Bielsku-Białej rozpoczał się w marcu i nadal trwa - obaj zostali oskarżeni o zabójstwo ze szczególnym okrucieństwem i zniszczenie mieszkania poprzez jego podpalenie. Starszy z nich - Jan. B. odpowiada w warunkach multirecydywy i prokuratura domagać będzie się kary dożywocia.
bak
Oceń artykuł:
13 0