Bielsko-Biała od dwóch dni ma kolejnego stulatka, którym został Piotr Sobczyk. Życiorys jubilata to opowieść o ciężkiej pracy, wielkiej miłości i niezłomnym charakterze, który do dziś pozwala mu cieszyć się samodzielnością.

Piotr Sobczyk urodził się 27 września 1926 roku w Błażowej, w województwie podkarpackim. Był najmłodszym z dziewięciorga rodzeństwa. Jego życie przypadło na niezwykle burzliwy czas w historii Polski.

Po wojnie odbył służbę wojskową, a następnie podjął pracę w Płomieniu w województwie zachodniopomorskim. To tam poznał przyszłą żonę - Władysławę. Była ona miłością jego życia. Po jej śmierci, która miała miejsce prawie 30 lat temu, nie zdecydował się już na ponowny związek. 

Piotr i Władysława wychowali dwoje dzieci - syna i córkę, a w 1961 roku cała rodzina przeprowadziła się do Bielska‑Białej. Przez całe życie zawodowe ciężko pracował fizycznie jako murarz. Jubilat jest człowiekiem pogodnym, dowcipnym, pomocnym, a przy tym bardzo upartym. To właśnie te cechy sprawiły, że przez kolejne dziesięciolecia pozostał człowiekiem samodzielnym, aktywnym i mającym własne zdanie.

Szczególne miejsce w jego sercu zawsze zajmowały rośliny i jego ukochana działka. Jeszcze rok temu regularnie na nią jeździł i zajmował się uprawą. Każdego roku działka przynosiła obfite plony - szczególnie pomidorów, których było tak dużo, że rodzinie trudno było wszystkie zjeść i zapasteryzować.

Pan Piotr od zawsze kochał również zwierzęta. Chętnie opiekował się różnymi przybłędami, dając im swój czas i troskę. Na działce wiernie towarzyszyła mu ukochana kotka Krasanka, która dotrzymywała mu towarzystwa podczas pracy. W domu natomiast mieszkała papuga Pigi, którą nazywał swoją pieszczoszką. Lubił także majsterkować – zawsze znajdował coś, czym można było się zająć, naprawić lub ulepszyć.

bb