Drewniana wiata pasterska wzniesiona na zboczu Błatniej ostatecznie będzie musiała zostać rozebrana? Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Cieszynie przygotowuje decyzję o rozbiórce, ponieważ inwestorka nie uiściła wynoszącej 125 tysięcy złotych opłaty legalizacyjnej i nie dopełniła wymaganych procedur. Wcześniej na skutek opinii wydanej przez Regionalną Dyrekcję Ochrony Środowiska uznano, że doszło do samowoli budowlanej, bo wiatę wzniesiono w cennym przyrodniczo obszarze Natura 2000, a inwestorka powinna uzyskać pozwolenie na budowę.

Przypomnijmy, że inwestycja ruszyła we wrześniu ub. roku. Tuż przy szlaku na szczyt w Beskidzie Śląskim wylanych zostało 12 stóp fundamentowych. Następnie w ciągu kilku tygodni wzniesiona została tam drewniana konstrukcja, która z jednej strony nie ma przegrody i jest wiatą. Jak mówiła w rozmowie z naszym portalem inwestorka, konstrukcja jest wiatą pasterską, w której planowała hodowlę alpak.

Na wiatę nie trzeba pozwolenia, ale są wyjątki

Kobieta pierwotnie starała się o pozwolenie na budowę, ale Starostwo Powiatowe w Cieszynie - właściwe dla terenu gminy Brenna, gdzie wznoszony jest obiekt - wydało decyzję odmowną, bo kobieta nie udokumentowała prowadzenia działalności rolniczej. Ostatecznie inwestycja ruszyła, bo właścicielka wykorzystała zapis w prawie budowlanym i postanowiła wznieść wiatę o powierzchni zabudowy do 35 mkw. Na taki obiekt nie tylko nie trzeba pozwolenia, ale nie ma nawet obowiązku zgłoszenia budowy.

Sytuacja skomplikowała się, gdy sprawą zainteresował się nadzór budowlany i wystąpił o opinię do Regionalnej Dyrekcji Ochrony Środowiska w Katowicach, bo działka leży w cennym przyrodniczo obszarze Natura 2000. Początkiem roku inspektorzy RDOŚ uznali, że dla inwestycji zasadne jest przeprowadzenie procedury oceny oddziaływania na środowisko - w takim stanie prawnym na inwestorce ciążył obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę nawet dla wiaty do 35 mkw. To skomplikowało sytuację inwestorki.

Przez kolejne miesiące sprawy toczyły się dwutorowo. Z jednej strony nadzór uznał obiekt za samowolę i wstrzymał prace. Inwestorka wniosła odwołanie do Wojewódzkiego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego w Katowicach, ale ten utrzymał decyzję w mocy. - Decyzja się uprawomocniła - mówi kierownik Zbigniew Brudny z PINB w Cieszynie. Tym samym sprawy nie będzie analizował Wojewódzki Sąd Administracyjny.

Legalizacja kosztowałaby 125 tys. zł

Z drugiej strony w czerwcu w Urzędzie Miejskim w Bielsku-Białej wywieszone zostało obwieszczenie wójt gminy Brenna informujące o wydaniu decyzji środowiskowej dla tego przedsięwzięcia. Wydawało się, że inwestorka zmierza do naprawienia sytuacji. Legalizacja wiaty wymagałaby nie tylko decyzji środowiskowej, ale również zaświadczenia o zgodności budowli z planem zagospodarowania przestrzennego, dostarczenia projektu i wniesienia opłaty w kwocie 125 tys. zł, stanowiącej rodzaj kary i opłaty legalizacyjnej.

Inwestorka nie złożyła jednak wniosku o legalizację wraz z projektem wiaty oraz opłatą, a wyznaczony 30-dniowy termin upłynął. Jak mówi kierownik Brudny z PINB w Cieszynie, i ta decyzja się uprawomocniła.

W tej sytuacji nadzór budowlany w Cieszynie przygotowuje decyzję nakazującą rozbiórkę samowoli budowlanej. Nakaz ma objąć zarówno widoczną dla turystów drewnianą konstrukcję, jak i betonowe stopy fundamentowe. Prace nie rozpoczną się jednak natychmiast – po doręczeniu decyzji inwestorce przysługuje jej zaskarżenie, a dopiero po uprawomocnieniu nakazu będzie ona zobowiązana do rozbiórki wiaty. W przypadku zwlekania z realizacją prac, nadzór budowlany może wdrozyć procedurę egzekucyjną.

Bartłomiej Kawalec
[email protected]