Krzysiek z Bielska miał OC. Był spokojny, dopóki nie zadzwonił telefon. 7:30 rano. Po drugiej stronie klient. I jedno zdanie, po którym przedsiębiorca przestaje myśleć o kawie.

– Dzień dobry. Państwa pracownik popełnił błąd. Mamy 60 tysięcy złotych straty i oczekujemy, że Państwa firma za nie zapłaci.

Krzysiek prowadzi firmę w Bielsku-Białej. Nie spodziewał się takiego telefonu. Przecież firma działała normalnie, pracownicy wykonywali swoje obowiązki, a on sam miał wykupione OC działalności.

Był przekonany, że jest zabezpieczony.

Problem w tym, że samo posiadanie polisy nie oznacza jeszcze, że ubezpieczenie zadziała w każdej sytuacji.

Jeden błąd i kilkadziesiąt tysięcy złotych

Pracownik może przypadkowo uszkodzić mienie klienta. Może popełnić błąd przy wykonywaniu usługi, przez który kontrahent poniesie stratę. Właściciel firmy nie musi nawet wiedzieć o zdarzeniu w momencie, kiedy do niego dochodzi.

A potem przychodzi wezwanie do zapłaty.

Wyobraźmy sobie firmę zajmującą się montażem okien. Pracownik wykonuje usługę u klienta i przypadkowo uszkadza drogie drzwi wejściowe. Koszt naprawy wynosi 15 tysięcy złotych.

„Przecież to był przypadek” – można pomyśleć.

Owszem. Ale przypadkowe uszkodzenie nie oznacza, że problem znika. Jeżeli szkoda mieści się w zakresie odpowiednio skonstruowanej polisy, ubezpieczyciel może pokryć roszczenie – zgodnie z warunkami umowy, limitami i wyłączeniami.

I właśnie tutaj kryje się haczyk.

„Mam OC” to dopiero początek

Najważniejsze pytanie nie brzmi: czy firma ma OC?

Brzmi: co dokładnie to OC obejmuje.

Restauracja, firma budowlana, zakład fryzjerski i przedsiębiorstwo informatyczne mają zupełnie różne rodzaje ryzyka. Nie powinny więc automatycznie korzystać z identycznego zakresu ochrony.

Do tego dochodzi rozwój firmy. Nowi pracownicy, nowe usługi, sprzęt, więksi kontrahenci – biznes po dwóch czy trzech latach może wyglądać zupełnie inaczej niż w dniu, kiedy podpisywano polisę.

A polisa?

Czy nadążyła za firmą?

To pytanie warto zadać sobie teraz, a nie dopiero wtedy, gdy na biurku pojawi się rachunek na 60 tysięcy złotych.

Sprawdź, zanim będzie za późno

Multiagencji Certis Ubezpieczenia przedsiębiorcy mogą skorzystać z bezpłatnego audytu posiadanej polisy. Można przynieść aktualne ubezpieczenie i sprawdzić zakres ochrony, limity oraz wyłączenia. Przede wszystkim jednak można zweryfikować, czy polisa odpowiada temu, czym firma zajmuje się dzisiaj.

Bez konieczności kupowania nowego ubezpieczenia. Bo większość przedsiębiorców nie zastanawia się codziennie nad tym, co może pójść nie tak. I trudno się dziwić.

Ale wystarczy jeden telefon. Jeden błąd. Jedna szkoda.

I nagle okazuje się, że najważniejszym dokumentem na biurku nie jest faktura ani umowa z klientem, tylko polisa, którą być może ostatni raz dokładnie czytaliśmy kilka lat temu.

Artykuł sponsorowany