Nowa powszechnie dostępna aplikacja, komunikaty wzbudzające wyciszone telefony i masowe sterowanie syrenami alarmowymi w całym kraju. MSWiA zapowiada reformę systemu ostrzegania, której kluczowe elementy ruszą jeszcze w tym roku.

To odpowiedź na rosnące zagrożenie ze strony Rosji, której zmasowane ataki wzbudzają obawy u mieszkańców wschodniej Polski. W ostatnich tygodniach ich skala rośnie, a w wielu powiatach regularnie dochodzi do włączania syren alarmowych, bo drony spadają w bezpośredniej bliskości granicy z Polską.

Równocześnie pojawiają się sygnały, że alerty RCB docierają z opóźnieniem, a ich informacje są niewystarczające i jedynie potęgują chaos. W czwartek część szkół na Lubelszczyźnie i Podkarpaciu zamiast ewakuować uczniów w bezpieczne miejsca wysłało je do domu lub prosiło o odbiór rodziców.

MSWiA zapowiada, że to niedługo się zmieni. Opóźnienia w wysyłaniu alertu RCB tłumaczy ograniczeniami technicznymi operatorów sieci telekomunikacyjnych, którzy przesyłają wiadomości pakietami, bo jednoczesna wysyłka milionów SMS-ów nadmiernie obciążała sieć komórkową. Odpowiedzią na te problemy ma być nowa aplikacja wchodząca w skład budowanego Systemu Ostrzegania i Alarmowania.

Jak zapowiada wiceszef resortu spraw wewnętrznych i administracji Wiesław Leśniakiewicz, powszechnie dostępne oprogramowanie skróci czas alarmowania mieszkańców do absolutnego minimum.

To jednak nie jedyna nowość przygotowywana przez resort. Równolegle trwają prace nad wdrożeniem specjalnego systemu Cell Broadcast, który umożliwi wysyłanie krytycznych komunikatów powiadomień bezpośrednio na telefony komórkowe. Narzędzie to uruchomi sygnał dźwiękowy i wibracje w urządzeniu nawet wtedy, gdy telefon będzie całkowicie wyciszony. Z racji swojej inwazyjności rozwiązanie ma być wykorzystywane wyłącznie w sytuacjach bezpośredniego i realnego zagrożenia życia lub zdrowia.

Zgodnie z zapowiedziami, rządowy system ma zacząć funkcjonować jeszcze przed końcem roku.

bb