Przez lata handel uliczny był stałym elementem krajobrazu centrum Bielska-Białej, który w okresie jesiennym przybierał formę handlu chryzantemami. W tym roku do MZD nie zgłosił się nikt. - To pierwsza taka sytuacja - mówią drogowcy.

Miasto każdego roku wynajmuje miejsca, gdzie można prowadzić uliczny handel. W okresie letnim to najczęściej stoiska pod sprzedaż truskawek, przed świętami z żywym karpiem czy choinkami, a w okresie jesiennym - przed Wszystkimi Świętymi - miejsca w którym trwa handel chryzantemami.

W centrum Bielska-Białej takich punktów pod handel uliczny jest 10. Trzy z nich są w rejonie Placu Żwirki i Wigury oraz ulicy Sikorskiego. Pozostałe w ciągu ulicy 11 Listopada - m.in. na wysokości Placu Wolności, przy moście na rzece Białej oraz na niewielkim placyku u zbiegu Komorowickiej i Głębokiej.

To w tym ostatnim miejscu przed rokiem chryzantemami handlowała starsza kobieta spod Andrychowa. W tym roku najprawdopodobniej jej nie będzie. MZD odwołał losowanie stoisk, ale problem jest głębszy - nie zgłosił się żaden chętny. Drogowcy już w poprzednich latach zauważyli wyraźny spadek zainteresowania.

Wszystko zaczęło się w trakcie pandemii po którym szalała inflacja i rosły koszty prowadzenia działalności. Od trzech lat odwoływane były losowania miejsc handlu w centrum z powodu zbyt małej liczby chętnych.

Chętnych nie brakuje na prowadzenie sprzedaży zniczy, kwiatów i stroików bezpośrednio w rejonie bielskich cmentarzy. MZD wynajmuje ponad 50 takich stanowisk, z których każde ma pięć mkw. powierzchni. - Tu zainteresowanie stanowiskami jest bardzo duże. Ilość składanych wniosków znacznie przekracza ilość miejsc i na pewno będzie konieczne losowanie. Zresztą jak co roku - mówi Marcin Burdziński z MZD.

Trudno o lepszy dowód na to, jak mocno zmieniły się nawyki zakupowe i realia małego handlu, które dobiła postpandemiczna rzeczywistość. Dziś wolimy wygodę parkingów i niższe ceny w dyskontach.

bak