Tydzień temu się nie udało, dziś będzie kolejna próba. Kapryśna aura niweczy realizację prac - foto
Dziś nad Bielskiem-Białą znów może pojawić się specjalistyczny samolot, który wykona przeloty na niskiej wysokości. Będzie to już kolejna próba sfinalizowania kolejnego etapu prac, które nie doszło do skutku tydzień temu.
W ubiegłą środę Piper Navajo co prawda wystartował z Rzeszowa i nadleciała na wysokość Andrychowa, jednak ostatecznie zawrócił i udała się na Lubelszczyznę, gdzie realizował prace w rejonie Kraśnika.
Obecność nisko krążącej maszyny na wysokości około 1 500 metrów i odgłos silników mogą budzić spore zainteresowanie, a w obecnej sytuacji geopolitycznej wręcz niepokój. Nie ma jednak powodów do obaw, bo przeloty mają wyłącznie charakter pomiarowy i badawczy. Samolot posiada zaawansowany sprzęt rejestrujący dane hiperspektralne, termalne i informacje ze skaningu laserowego LiDAR.
Loty zaplanowano na środę rano, jednak powodzenie wykonanie przelotu jest ściśle uzależnione od sytuacji pogodowej. Przede wszystkim gęste zachmurzenie może stanowić poważną przeszkodę - w takim wypadku zbieranie danych zostanie przerwane lub lot zostanie odwołany i przeniesiony na inny termin.
Przeloty stanowią wstęp do stworzenia Mapy Drzew, która obejmie całe Bielsko-Białą o powierzchni ok. 140 km2. Dzięki zebranym informacjom powstać ma baza zawierająca parametry każdego drzewa i krzewu w mieście. Prace nad projektem potrwają 18 miesięcy, a projekt realizowany jest w ramach programu Fundusze Europejskie dla Śląskiego 2021–2027, współfinansowanego z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego.
Oceń artykuł:
16 41