Śmierć po cesarskim cięciu. Opinia biegłych i analiza logowań wskazuje na szereg zaniedbań
Szereg rażących błędów medycznych, fałszowanie dokumentacji i pozostawienie pacjentki w stanie agonalnym - opinia biegłych sądowych nie pozostawia złudzeń w sprawie śmierci 41-latki rodzącej w Esculapie w Bielsku-Białej. Dotychczas w śledztwie zarzuty usłyszały cztery osoby, w tym lekarz anestezjolog i ginekolog.
Do śmierci 41-latki doszło pod koniec maja ub. roku w placówce przy ul. Cieszyńskiej w Bielsku-Białej. Kobieta urodziła dziecko przez cesarskie cięcie. Niedługo po porodzie jej stan zaczął się pogarszać.
Prokuratura Rejonowa Bielsko-Biała Północ otrzymała multidyscyplinarną opinię biegłych medyków sądowych, która obnaża ciąg katastrofalnych decyzji personelu. Równocześnie analiza danych logowań telefonów wskazuje, że po porodzie ginekolog opuścił placówkę, a pacjentka pozostała bez jego nadzoru.
Gdy około dwie godziny po porodzie u 41-letniej kobiety rozwijał się krwotok wewnętrzny, nie wykonano USG. Przed drugą operacją położna bez uprawnień samodzielnie rozcięła powięź. Zdaniem prokuratury, podczas resekcji macicy ginekolog Jarosław K. źle zabezpieczył kikut organu, co tylko nasiliło krwawienie.
Po zabiegu lekarz ponownie opuścił placówkę, zostawiając pacjentkę pod opieką samych położnych. Śledztwo wykazało również fałszowanie dokumentacji medycznej. Z analizy logowania telefonów wynika, że ginekolog zjawił się na drugi zabieg ok. półtorej godziny później, niż wpisano w dokumentacji medycznej.
Położna przyznała, że nieprawdziwe godziny wpisywała na polecenie właściciela Esculapa i anestezjologa – Andrzeja Stanisława W. Z transportem ciężko chorej do innej placówki zwlekano aż do północy, a ostatecznie 41-latka trafiła do Szpitala Śląskiego w Cieszynie w stanie agonalnym, gdzie zmarła mimo wysiłku lekarzy.
Według ustaleń biegłych, kobieta zmarła wskutek ostrej niewydolności krążeniowo-oddechowej w przebiegu niewydolności wielonarządowej, spowodowanej atonią macicy i wstrząsem krwotocznym po cięciu cesarskim. W trakcie przesłuchań podejrzani składali wyjaśnienia, a właściciel placówki sugerował inne przyczyny zgonu pacjentki. Te jednoznacznie zostały wykluczone przez biegłych sądowych.
- Czekamy na jeszcze jedną opinię biegłego sądowego - mówi prokurator rejonowy Łukasz Zachura. Niewykluczone, że będzie to ostateczna opinia pozyskana w toku śledztwa, po której podjęta zostanie decyzja co do ewentualnej zmiany kwalifikacji zarzucanego czynu wobec jednego z podejrzanych lekarzy.
bak
Oceń artykuł:
73 0