Inwestor chce kupić miejską działkę, Ratusz nie chce ujawnić jego nazwy. „Jej wartość to nie tylko cena”
Wniosek tajemniczego inwestora, który chciałby kupić gminną działkę przy ul. Sabały w Bielsku-Białej uruchomił procedurę jej sprzedaży. Planom sprzeciwia się Rada Osiedla Wapienica, bo choć teren sąsiaduje z innymi zakładami i w planie przestrzennym przeznaczony jest pod funkcję przemysłową, to lokalna społeczność domaga się pozostawienia jej w stanie nienaruszonym. - To jeden z ostatnich zalesionych fragmentów tego rejonu. Jej wartość nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat możliwej ceny sprzedaży oraz przeznaczenia - oceniają mieszkańcy.
Sporna działka znajduje się u zbiegu ul. Międzyrzeckiej i Sabały w Wapienicy, w bezpośredniej bliskości giełdy towarowej oraz S52. Licząca ok. 30 arów nieruchomość porośnięta jest niską i wysoką roślinnością.
W planie przeznaczona pod przemysł
Teren ten graniczy z hurtownią budowlaną oraz zakładem o amerykańskim kapitale, który produkuje wiązki elektryczne i zaopatruje klientów z segmentu AGD i branży motoryzacyjnej. Zdaniem urzędników, z tego względu uzasadnione jest jej przeznaczenie pod komercyjny rozwój, co dopuszcza plan przestrzenny.
Zablokować sprzedaż chce Rada Osiedla Wapienica. - To jeden z ostatnich zalesionych fragmentów tego rejonu. Jej wartość nie powinna być oceniana wyłącznie przez pryzmat możliwej ceny sprzedaży oraz przeznaczenia - argumentują mieszkańcy. Ich zdaniem sam fakt, że plan przestrzenny dopuszcza zabudowę przemysłową w tym miejscu, nie oznacza automatycznie, że działka powinna trafić na sprzedaż.
Jak tłumaczą, teren ten pełni dziś funkcję przyrodniczą i krajobrazową. Działka porośnięta jest drzewami, które stanowią miejsce bytowania ptaków oraz drobnych zwierząt. W obszarze coraz intensywniej zabudowywanym każdy taki teren zyskuje na znaczeniu, zwłaszcza w przemysłowej części Wapienicy - stanowi naturalną barierę pomiędzy drogami, terenami przemysłowymi, a pozostałą częścią osiedla.
Padają argumenty, że ogranicza hałas, zapylenie i zatrzymuje część wód opadowych. Ewentualna wycinka drzew, utwardzenie terenu i jego dalsza zabudowa oznaczałyby utratę tych funkcji, której nie da się zrekompensować symbolicznymi nasadzeniami w innym miejscu. Tymczasem budowa kolejnego zakładu, to jeszcze większy ruch samochodów i hałas. Wapieniczanie chcą, aby działka pozostała w zasobie gminnym.
Dane inwestora stanowią tajemnicę
Przy okazji wskazują także na absurd - z jednej strony władze Bielska- Białej szczycą się tytułem finalisty konkursu Zielonej Stolicy Europy, a z drugiej chcą sprzedaż kolejny miejski grunt porośnięty roślinnością. - Tego rodzaju rozbieżność między oficjalnymi deklaracjami a faktycznymi decyzjami budzi uzasadnione oburzenie i stawia pod znakiem zapytania autentyczność proekologicznych starań - słyszymy.
Negatywna opinia Rady Osiedla Wapienica nie jest jednak dla urzędników wiążąca. Niebawem przygotowany zostanie projekt uchwały bez której Ratusz nie może sprzedać działki. Jeśli miejscy radni dadzą urzędnikom zielone światło, przygotowana zostanie wycena nieruchomości przed procedurą sprzedaży.
Zapytaliśmy, kto wnioskuje o zakup miejskiego gruntu. - Nie możemy ujawniać danych wnioskodawcy o nabycie terenu od gminy, ponieważ taki dokument dopiero uruchamia wstępne czynności związane z przygotowaniem nieruchomości do sprzedaży. Należy również podkreślić, że wnioskodawca nie jest zobowiązany do przystąpienia do przetargu. Wobec powyższego w przypadku rezygnacji z udziału w przetargu nie zostanie on wyłoniony jako nabywca. W takiej sytuacji pierwotny wnioskodawca może zarzucić nam udostępnianie informacji, szkodzenie jego wizerunkowi - tak odmowę tłumaczą urzędnicy.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
53 36
Potem Ratusz chwali się plusem na koncie, jednocześnie pozbywając się majątku. A po nich choćby i potop.
Zburzyłeś mu cały światopogląd. Wszystko opierał na swojej nieomylności...