Warunki szkodliwe, późne przejście na emeryturę i ponad 50 lat stażu pracy - dzięki temu Stanisław Szwed pobiera co miesiąc z ZUS-u kwotę, o której większość emerytów może tylko pomarzyć. Z analizy oświadczeń majątkowych posłów obecnej kadencji wynika, że żaden inny parlamentarzysta nie może równać się z tym wynikiem.

O bajońskiej emeryturze posła z Bielska-Białej od kilku dni rozpisują się ogólnopolskie media. W ubieglym roku Stanisław Szwed otrzymał z ZUS łącznie 258,5 tys. zł emerytury, czyli ok. 21,5 tys. zł miesięcznie.

71-latek szybko podkreśla, że to kwota brutto, a po odjęciu podatku na rękę zostaje mu 15 tys. zł, a w drugim progu około 12 tys. zł. - Sam byłem zaskoczony jej wysokością, kiedy mi ją obliczono - mówi Szwed.

Na swoją emeryturę ciężko pracował. Zaczynało jako nastolatek w Fabryce Pił i Narzędzi, gdzie obsługiwał piece hartownicze, a następnie jako elektyk dbał o ich obsługę. Za pracę w warunkach szkodliwych należał mu się tzw. wysoki kapitał początkowy, który potrafi mocno zwiększyć wysokość świadczenia. 

Później był działaczem Solidarności, a docelowo trafił do Sejmu, gdzie zasiada łącznie przez 25 lat, a przez osiem lat był także wiceministrem w Ministerstwie Pracy, Rodziny i Polityki Społecznej. Bez wątpienia wpływ na wysokie świadczenie emerytalne miał fakt, że przeszedł na nią dopiero w wieku 69 lat.

ZUS niejako premiuje osoby, które wydłużają staż pracy. Przyjmuje się, że każdy dodatkowy rok przepracowany po osiągnięciu wieku emerytalnego podnosi kwotę wypłacanego świadczenia nawet o 10-15 proc. Dlaczego? Zgromadzony i ciągle waloryzowany kapitał jest dzielony przez mniejszą liczbę miesięcy przewidywanego dalszego trwania życia. To wszystko wpłynęło na wysoką emeryturę posła Szweda.

W obecnej kadencji Sejmu poseł z Bielska-Białej jest niekwestionowanym liderem wśród sejmowych emerytów. Kolejne miejsca w zestawieniu zajmuje poseł Alicja Chybicka z KO - 222,5 tys. zł, poseł niezrzeszony Tomasz Zimoch - 222,2 tys. zł  oraz Krzysztof Tchórzewski z PiS - 202,5 tys. zł.

bb