Dziesięć godzin muzyki elektronicznej non-stop - tak zapowiadany był sobotni Hangar Festival. Policja odnotowała kilkanaście skarg od mieszkańców, którym w nocy przeszkadzała muzyka. - To był całonocny łomot - skarży się mieszkanka Kamienicy. Organizatorzy odpowiadają, że wydarzenie odbyło się zgodnie z prawem.

3. Hangar Festival zapowiadany był jako jedyne wydarzenie muzyki elektronicznej w Polsce, którego główną sceną jest hangar lotniczy. Po sukcesie poprzednich edycji, tym razem na czterech scena na lotnisku w Aleksandrowicach zagrało 30 artystów. Organizatorzy sprzedali wszystkie 1 000 biletów.

- To był całonocny łomot. Skończyli o 5.15 rano. Nie dało się spać przy zamkniętych wszystkich oknach. Nie jest to tylko moja subiektywna opinia, bo wszyscy mieszkańcy mojej ulicy mieli podobnie - mówi kobieta mieszkająca przy ul. Jeżynowej w Kamienicy. To w linii prostej około kilometr od lotniska.

Kilkanaście zgłoszeń o zakłócaniu tzw. ciszy nocnej otrzymała policja. Pierwsze z nich zaczęły napływać jeszcze przed północą. Funkcjonariusze informowali mieszkańców o przysługujących ich prawach i możliwości złożenia zawiadomienia o wykroczeniu. W praktyce nic więcej nie mogli zrobić.

Wydarzenie odbywało się zgodnie z prawem i po raz kolejny w ostatnim czasie uwypukliło problem legislacyjny - brak regulacji i norm hałasu dla wydarzeń plenerowych czy masowych.

bb