Wszędzie dobrze, gdzie nas nie ma? „Nie tylko w Bielsku-Białej rośnie trawa” - foto
Narzekanie na wysoką trawę porastającą pas drogowy wielu ulic w Bielsku-Białej trwało tygodniami. Okazuje się jednak, że bolączki z bujną roślinnością dotykają nie tylko stolicę Podbeskidzia, ale nawet miasta znacznie bogatsze i takie, które ze względu na bardzo duża liczbę turystów, powinny szczególnie zadbać o estetykę.
Bielszczanin korzystając z końca wakacji wraz z rodziną wybrał się na długo weekend do Gdańska. Spacerując deptakiem nad Motławą zauważył mało przyjemny widok - rzekę zasłaniały gęsto porastające chwasty. To - jak przyznaje w liście skierowanym do redakcji - skłoniło go do napisania kilku zdań refleksji.
- Pełno turystów, w tym zagranicznych, słychać różne języki. To trawsko niezbyt ładnie wygląda - mówi. Nadarzająca się okazja w postaci mijającego go patrolu strażniczek miejskich skłoniła turystę z Bielska-Białej do interwencji. - Zapytałem, jak często przechodzą obok tego miejsca i czemu nic z tym nie zrobią. Od funkcjonariuszki o nr 127 usłyszałem, że one nie są od tego, a miejsce to mijały wielokrotnie - relacjonuje.
- Wydawałoby się, że Gdańsk - miasto wojewódzkiego, bogatsze i tak mocno nastawione na turystykę - powinno dbać o estetykę tak reprezentacyjnego miejsca, jak deptak na Głównym Mieście - pisze i puentuje, że trawsko potrafi urosnąć wszędzie, a urzędnicze procedury i ignorowanie problemu nie znają granic województw. - Nie tylko w Bielsku-Białej rośnie trawa, a nigdzie w Polsce nie jest idealnie. My wcale nie mamy się czego wstydzić na tle miasta, które tytułuje się morską stolicą Polski - kwituje autor listu.
bb
Oceń artykuł:
19 99
Nic mnie to nie obchodzi, obchodzi mnie to, że w Bielsku jest jak na nieużytku. Nie dość że trawniki zaniedbane, to na chodnikach rośnie trawa z każdej dziury.
Ratusz nie może mówić że nie ma pieniędzy na koszenie, bo niedawno się chwalił nadmiarem pieniędzy w budżecie i rozwala kasę na byle jakie wydarzenia.