Pełna emocji walka o ostatnią enklawę. Prezydent ugnie się pod rosnącym naporem społecznym?
Burzliwa atmosfera, krzyki, oskarżenia o sprzyjanie deweloperom i problem przepełnionej szkoły zdominowało spotkanie dotyczące planów sprzedaży gminnego terenu przy ul. Pileckiego w Bielsku-Białej. Na rozmowach tłumnie stawili się mieszkańcy, dla których zabrakło miejsc i część przysłuchiwała się stojąc w korytarzu. Czy prezydent ugnie się pod naporem społecznym? Opozycja złożyła projekt uchwały, który wycofuje zgodę na sprzedaż dwóch hektarów w Kamienicy, a radny Robert Pysz z Koalicji Obywatelskiej proponuje kompromis. Czy zadowoli mieszkańców?
Miasto reprezentował wiceprezydent Igor Kliś, który nadzoruje nieruchomości, a w gronie radnych znaleźli się Karolina Lewkowicz, Aleksandra Woźniak, Jerzy Sawiński, Paweł Korzondkowski (wszyscy PiS), Roman Matyja (klub prezydenta Jarosława Klimaszewskiego) i Robert Pysz (Koalicja Obywatelska). Dyskusja szybko stała się emocjonalna, a głos zabierający mieszkańcy nie kryli oburzenia planami samorządu.
W trakcie spotkania padały mocny zarzuty, a niejednokrotnie merytoryczna dyskusja zamieniała się w pełną emocji pyskówkę. Mieszkańcy wytykali, że Kamienica została w ostatnich latach agresywnie zabudowana, a nowe bloki wyrastają w miejscach, które nie są do tego przystosowane. Przytaczano m.in. przykład osiedla Cztery Pory Roku, gdzie uczestnicy wytykali powstanie trzypiętrowego budynku obok parterowego.
Kolejne bloki, a dzieci uczą się na dwie zmiany
W obliczu planu sprzedaży kolejnego terenu, na którym powstać może zabudowa mieszkaniowa, pojawiły się również argumenty o wieloletnich, nierozwiązanych problemach ze szkołą w Kamienicy, która działa w trzech budynkach, a dzieci uczą się na dwie zmiany. Mieszkańcy pytali, dlaczego w obliczu napływu nowych mieszkańców i braku odpowiedniej infrastruktury edukacyjnej miasto decyduje się na wyprzedaż gruntów pod kolejne bloki, zamiast wybudować w tym miejscu placówkę oświatową. Pytano wprost o ekonomiczny sens pozbywania się działek w sytuacji, gdy grunt stale drożeje, a gmina mogłaby zachować majątek.
Z tymi wszystkimi pytaniami musiał mierzyć się wiceprezydent Kliś. Podkreślał, że gmina realizuje ustawowy katalog zadań, a jeśli coś w zasobie miejskim nie jest potrzebne, należy to sprzedać. Odnosząc się do zarzutów o znajomości z deweloperami, Kliś zaznaczał, że nie zna żadnego i musi poruszać się w sferze faktów, a nie plotek. W kwestii braku mieszkań socjalnych w inwestycjach deweloperów, wiceprezydent deklarował poparcie dla takiej inicjatywy, ale słusznie zauważył, że prawo stanowi Sejm, a nie gmina.
Odnosząc się do rzekomych nieprawidłowości przy inwestycjach deweloperskich, Kliś przypominał, że weryfikacją samowoli lub zgodności budowy z planem miejscowym czy pozwoleniem, zajmują się inspektorzy nadzoru budowlany, a nie prezydent czy radni. W tym miejscu jedna z kobiet przytoczyła rozmowę dewelopera z inspektorem. - Ciociu pójdziemy na kawę? W mojej obecności, to są cytaty - mówiła.
Wiceprezydent zasugerował zmianę zdania?
Kliś przyznał również, że prezydent Jarosław Klimaszewski i radni potrafią zmieniać zdanie, co udowodniły wcześniejsze decyzje w innych sprawach, takich jak chociażby kwestia budowy spalarni odpadów. Czy to zapowiedź wycofania się z planu sprzedaży tego terenu? Jak ustaliliśmy, uchwałę w tym zakresie przygotował klub PiS i znajdzie się ona w porządku obrad przyszłotygodniowej sesji Rady Miejskiej w Bielsku-Białej.
- Spotkanie było pełne emocji. Ewidentnie widać, że mieszkańcy, których przyszło bardzo dużo, są zdecydowanie przeciwko sprzedaży działek w Kamienicy - mówi nam radny Paweł Korzondkowski.
- Wiceprezydent mówił o formalno-prawnym przeznaczeniu tych działek w planie pod zabudowę mieszkaniową. W praktyce jest to jednak teren wykorzystywany rekreacyjnie, a mieszkań jest tu wystarczająco. Nie wiemy ponadto, czy faktycznie działka zostałaby sprzedana za 13 mln złotych. Jeśli nie będzie chętnych na kupno, to będą kolejne przetargi i obniżanie ceny, jak z działką na Grunwaldzkim. Obserwując reakcje ludzi na tym spotkaniu można powiedzieć, że uchwała zgłoszona przez nasz klub radnych, mająca uchylić uchwałę o sprzedaży działki, wyraża społeczne oczekiwania - ocenił radny PiS.
Radny ma kompromis, zostawią jedną z działek?
Robert Pysz z klubu KO uważa, że spotkanie było potrzebne, a świadczy o tym frekwencja i poziom emocji, jakie momentami panowały na sali. - Jednak chyba nie do końca udało się organizatorom zrealizować główny jego cel, jakim było przekonanie radnych miejskich do wycofania się z pomysłu sprzedaży działek w naszej dzielnicy. Na sali nie było żadnego radnego, który wcześniej zagłosował za sprzedażą.
- Gdyby zaproszono wszystkich radnych, a nie tylko tych z naszego okręgu, wtedy protestujący mieliby realną okazję, aby wpłynąć na zmianę ich stanowiska. Niemniej jednak sama możliwość konfrontacji z oczekiwaniami mieszkańców jest cennym źródłem wiedzy i powinna zaowocować w najbliższej przyszłości.
Radny przypomina, że sam wstrzymał się od głosu, gdy w czerwcu decydowano o sprzedaży terenu w Kamienicy. - Moje stanowisko w sprawie sprzedaży działek zakłada, że warto byłoby jeszcze raz rozważyć konieczność zbycia całości terenu i z tego ponad dwuhektarowego obszaru, jaki stanowią trzy działki, wyodrębnić mniejszą część z przeznaczeniem na porządny teren rekreacyjny – zachowując ją w mieniu gminnym. Byłoby to świetnym dopełnieniem obszaru Gościnnej Doliny - uważa Robert Pysz.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
91 31