Dym wydobywający się z mieszkania na drugim piętrze był przyczyną interwencji służb na osiedlu Wojska Polskiego. Na miejscu pojawiły się cztery zastępy strażaków, w tym wóz z drabiną mechaniczną. Wszystko z powodu przypalonego posiłku.

Do zdarzenia doszło po godz. 3.20 w nocy z soboty na niedzielę. W budynku wielorodzinnym przy ul. Czwartaków w Bielsku-Białej doszło do zadymienia klatki schodowej. Równocześnie w bloku wyczuwalnym był intensywny swąd spalenizny. Lokatorzy wezwali służby ratunkowe. Po dojeździe na miejsce zdarzenia ratownicy wraz z patrolem policji pukali do mieszkania na drugim piętrze, ale nikt im nie otwierał.

Obeszło się bez siłowego wejścia, bo po naciśnięciu klamki okazało się, że drzwi nie są zamknięte na zamek. Po wejściu do lokalu ratownicy ujawnili przypalony garnek, który przelali wodą i przystąpili do wietrzenia.

Równocześnie lokator... twardo spał w fotelu. Nie obudziło go ani pukanie do drzwi, ani wejście ratowników do mieszkania. Mężczyzna nie wymagał interwencji medycznej. Zachował się jednak nieodpowiedzialnie, stwarzając zagrożenie pożarowe dla budynku wielorodzinnego. Został pouczony przez policjantów.

bb