Reakcja mieszkańca i szybka akcja gaśnicza strażaków opanowały w zarodku pożar, który dziś wczesnym popołudniem wybuchł w Mikuszowicach Krakowskich. Ogień, który pojawił się na skarpie w pobliżu torów kolejowych i prywatnych zabudowań, zaczął bardzo szybko się rozprzestrzeniać z powodu wszechobecnej suszy. 

Do zdarzenia doszło przed godz. 13.00. Ogień pojawił się na wysokości ul. Zajęczej w Bielsku-Białej, od strony ogrodzeń prywatnych posesji. Pożar jako pierwszy zauważył jeden z mieszkańców posesji znajdującej się w pobliżu torów i zaalarmował straż pożarną. Równocześnie sam próbował gasić ogień.

- Na rogu działki stoi drewniana wiata sąsiadów. Biegłem z wiadrami, żeby polać ten narożnik, żeby pożar nie przeszedł na wiatę i na naszą działkę - mówi nam mieszkaniec, który zauważył ogień.

Strażacy pojawili się na miejscu kilka minut po zgłoszeniu. Akcja prowadzona było z dwóch stron - jeden ze strażaków prowadził działania od strony torów, pozostali weszli na teren posesji i gasili ogień od góry.

Według relacji strażaków i mieszkańców, jedną z możliwych przyczyn pożaru mógł być niedopałek wyrzucony z pociągu. To tylko przypuszczenia, ale z powodu suszy pożar zaprószyć może najdrobniejsza iskra. Wysuszona roślinność łatwo się zapala, dlatego nawet niewielkie źródło ognia może w krótkim czasie doprowadzić do tragedii. Szczególnie niebezpieczne są pozostawiane w trawie czy wyrzucane niedopałki.

Służby apelują o ostrożność. W obecnych warunkach na pożar nie trzeba długo czekać, a ogień może szybko rozprzestrzenić się na kolejne fragmenty roślinności, a w pobliżu zabudowań także zagrozić posesjom.

pbk