Przyszły na planowany zabieg, a ostatecznie odesłano je do domu. Cztery pacjentki Beskidzkiego Centrum Onkologii - Szpitala Miejskiego nie otrzymały informacji o odwołaniu zabiegu, a jednej z nich nowy termin zaproponowano na... listopad. Po interwencji naszej redakcji, termin zmieniono na drugą połowę sierpnia. Zastępca dyrektora dr Rafał Wiśniowski powołał zespół do wyjaśnienie sprawy.

Do redakcji zgłosiła się jedna z kobiet, która nie ukrywa swojego rozgoryczenia. Zgodnie z ustalonym w czerwcu terminem, pod koniec lipca rano zgłosiła się na planowany zabieg ginekologiczny w BCO-SM.

- Od początku rejestratorka informowała, że możemy zostać nieprzyjęte, z powodu braku wolnych łóżek. W pierwszej kolejności zostały przyjęte pacjentki „od profesora”. Poczułam się jak obywatelka drugiej kategorii - relacjonuje. W podobnej sytuacji były trzy inne pacjentki, które zgłosiły się na planowany zabieg. Wszystkie po półtorej godzinie oczekiwania na przyjęcie zostay odesłane do domu. - Na pytanie, co z nieobecnością w pracy zostało mi przekazane, że mam zabrać sobie urlop lub L4 od lekarza rodzinnego - mówi.

Kobiecie, która opisała nam całą sytuację, nowy termin zabiegu ginekologicznego wyznaczono dopiero na listopad. - Bez gwarancji, że sytuacja się nie powtórzy. Wszyscy nawołują do badań kontrolnych, do dbania o siebie. A miejsce, gdzie powinni pomóc odsyła się człowieka bez skrupułów - mówi kobieta.

Pacjentka zwraca także uwagę na brak komunikacji ze strony placówki. - Każda z nas podawała numer kontaktowy, wystarczyło zadzwonić i poinformować o zaistniałej sytuacji. Nie wierzę, że kierujący oddziałem ginekologicznym nie wiedzą, ile mają łóżek na stanie i ile mają zaplanowanych zabiegów - dodaje.

Skontaktowaliśmy się z dyrekcją placówki. Rafał Wiśniowski, dyrektor ds. medycznych BCO-SM, potwierdza, że odwołano część zabiegów planowych na oddziale ginekologicznym. - Stało się tak z powodów organizacyjnych - nie było odpowiedniej obsady lekarskiej. Do takiej sytuacji nie powinno dojść i dlatego powołany został zespół do wyjaśnienia sprawy - zapewnił nas zastępca dyrektora.

Pacjentka, której zaproponowano zabieg w listopadzie, ma otrzymać szybszy termin. - Najbliższe dni były zajęte, ale ordynator ma wyznaczyć termin możliwie jak najszybszy - zapewnił nas dr Wiśniowski.

Tak się stało - pacjenta potwierdziła nam, że wyznaczono jej nowy termin jeszcze w sierpniu. 

bak