19 bloków „nie naruszy ładu przestrzennego”? Chcą zablokować potężną inwestycję deweloperską
379 mieszkań w 19 blokach, z których większość liczyć będzie cztery kondygnacje, może powstać w bezpośrednim sąsiedztwie Bulwarów Straceńskich. Bielska spółka deweloperska zobowiązał się także do rozbudowy 200-metrowego odcinka drogi serwisowej S1, która docelowo ma obsłużyć nowe osiedle. Pozwolenie na budowę wydano kilka dni temu, choć dziś do prezydenta Jarosława Klimaszewskiego wybiera się grupa mieszkańców i radna z jego klubu, by... zablokować inwestycję. Mieszkańcy zapowiadają już, że odwołają się od wydanej decyzji i sprawa trafi do wojewody.
Inwestycja powstać ma na kilkunastu działkach o łącznej powierzchni blisko 2,5 hektarów terenu w kwartale, który z jednej strony ograniczają Bulwary Straceńskie, a z drugiej droga ekspresowa S1. Pozwolenie na budowę dla spółki Notra wydane zostało 23 lipca, co przed tygodniem ujawniła „Kronika Beskidzka”. Ten same deweloper realizuje inwestycję mieszkaniową wzdłuż al. gen. Andersa w Bielsku-Białej.
Pozwolenie wydawali blisko sześć lat
Stało się to po blisko sześciu latach(!) od momentu, gdy deweloper złożył wniosek, a właściwie dwa. Potem postępowanie zostało połączone i - na wniosek deweloper - na bardzo długi czas zawieszone. Dlaczego?
- Złożony wniosek zawierał braki formalne, jak również po sprawdzeniu złożonego projektu organ wezwał wnioskodawcę o uzupełnienie i poprawę złożonej dokumentacji tak by doprowadzić ją do zgodności z przepisami prawa - tak wieloletnią zwłokę tłumaczą urzędnicy. Jeszcze wcześniej, bo w 2018 roku, Ratusz wydał warunki zabudowy dla przyszłej inwestycji, bo dla rejonu nie obowiązuje plan przestrzenny.
Na etapie wydawania tzw. „wuzetki” wniosek inwestora był korygowany - o jedną kondygnację obniżono wysokość planowanych budynków oraz powierzchnię zabudowy dostosowując ją do inwestycji znajdującej się w promieniu kilkuset metrów, którą blisko dekadę temu realizował Murapol. Z kolei MZD nie zgodził się, by planowana inwestycja została skomunikowana poprzez ul. Miodową w Leszczynach, bo zdaniem drogowców droga nie posiada odpowiednich parametrów, by obsłużyć tak wielką inwestycję.
Deweloper rozbuduje drogę serwisową
Z tego względu już na etapie wydawania pozwolenia na budowę deweloper podpisał umowę z MZD i na jej podstawie zobowiązał się do rozbudowy ponad 200-metrowego odcinek ul. Wczasowej w Leszczynach, stanowiącej drogę serwisową S1, a także do wybudowania chodnika, pobocza, oświetlenia i niezależnej kanalizacji deszczowej. Rozbudowanaa droga stanowić będzie dojazd do wewnętrzej drogi na osiedlu.
Zgodnie z warunkami wydanego w ostatnich dniach pozwolenia na budowę, na terenie graniczącym z jednej strony z Bulwarami Straceńskich powstanie 19 bloków - 17 z nich będą miały cztery kondygnacje, a dwa pozostałe po trzy kondygnacje. - Ustalone parametry nowej zabudowy znajdowały uzasadnienie w wynikach analizy przestrzennej, dlatego nie naruszały ładu przestrzennego - uważają urzędnicy Ratusza.
Łącznie powstanie w nich 379 mieszkań oraz ponad blisko 600 miejsc postojowych w garażach podziemnych, ale również na terenie osiedla. W planach jest stworzenie m.in. placów zabaw. Mieszkańcy okolicy o planach dewelopera nie chcą słyszeć. Od kilku tygodni organizują spotkania, zebrali około 1 000 podpisów pod protestem i nagłaśniają sprawę w mediach. Zwrócili się także do redakcji naszego portalu.
Dziś wybierają się do prezydenta
- Mieszkańcy są zbulwersowani sytuacją, iż jedno z ważniejszych miejsc wypoczynku w postaci Bulwarów Straceńskich ma być zakłócone inwestycją deweloperską, która de facto działa tylko w interesie finansowym dewelopera oraz mieszkańców planowanej inwestycji. Kilkanaście tysięcy Bielszczan będzie natomiast pozbawionych możliwości korzystania z uroków tej zielonej przestrzeni publicznej - mówi Rafal Bargiel, prawnik i mieszkaniec sąsiedniego Lipnika, który wspiera i reprezentuje protestujących.
W działania zaangażowała się także radna Józefa Wawak z klubu Jarosława Klimaszewskiego, która zorganizowała spotkanie z prezydentem. Dojdzie do niego dzisiaj przed południem w Ratuszu - blisko dwa tygodnie po wydaniu pozwolenia na budowę. Weźmie w nim niewielka grupa mieszkańców.
Urzędnicy na swoje usprawiedliwienie mają fakt, że wydawanie pozwoleń budowlanych nie ma charakteru decyzji uznaniowych, a związanych. Oznacza to, że organ jest zobligowany je wydać, o ile inwestor spełni warunki zabudowy terenu i przepisy, a urzędnik nie ma prawa odmówić wydania pozwolenia.
Bartłomiej Kawalec
[email protected]
Oceń artykuł:
117 66
Pomijam, że ziemia z całą pewnością nie była już w ręku pierwotnych właścicieli z 30 lat. Na początku lat 90tych działały w tym mieście grupy osób, powiązane z innymi grupami osób, które skupowały co się da i od kogo się da, a jak ktoś nie chciał sprzedać rolniczego nieużytku za symboliczne kilka zł, to dostawał propozycje nie do odrzucenia. Cześć z tych ludzi już nie żyje, ale ich dzieci prowadzą kwitnące interesy w branży nieruchomości.
Dzieci brak, emigracji zarobkowej brak, to kto będzie tam mieszkał? Inwestor, landlord?
Z drugiej strony widać jakie miliony naruchali deweloperzy, że muszą teraz upychać zyski w cokolwiek byle uniknąć podatku.