Weekend przyniósł falę niezadowolenia części mieszkańców Bielska-Białej, których spokój zakłócił festiwal muzyczny. Ratusz przyznaje, że organizatorzy spełnili wymogi pod kątem bezpieczeństwa, a prawo nie reguluje norm hałasu, ani nie ogranicza w tym zakresie wydarzenia w godzinach nocnych. - Jest luka w polskim prawie i spór kompetencyjny na linii dwóch minsiterstw - mówi naczelnik Przemysław Smyczek.

Festiwal rozpoczął się w piątkowy wieczór i trwał do późnych godzin nocnych z niedzieli na poniedziałek. Zgodę na organizację imprezy masowej wydał Ratusz. Każdego dnia na terenie wydarzenia bawiło się nie więcej niż 9 999 osób, którzy z pewnością doskonale się bawili. Tego samego nie powiedzą mieszkańcy okolicznych osiedli, którym muzyka, a szczególnie niskie tony, uprzykrzało nocny odpoczynek.

Jak ustalił portal, w ciągu całego weekend do dyżurnego straży miejskiej, policji oraz całodobowego Miejskiego Centrum Zarządzania Kryzysowego wpłynęło co najmniej 1 300 zgłoszeń o hałasie.

Jak wyjaśnia naczelnik Przemysław Smyczek, ustawa o organizacji imprez masowych reguluje wyłącznie kwestie bezpieczeństwa i porządku publicznego, pomijając zupełnie kwestie emisji hałasu.

- Ustawa o organizacji imprez masowych nie zabrania organizowania wydarzenie w porze nocnej. Nie reguluje także norm hałasu, które nie zostały nigdzie określone. Są tylko normy bezpieczeństwa. Nie ma podstawy prawnej, by narzucić organizatorowi jakiekolwiek normy - mówi naczelnik Smyczek.

Jak wydarzenie ocenia Ratusz? Z punktu widzenia organizacyjnego impreza przebiegła bez zarzutu - była bezpieczna i obyła się bez incydentów. Naczelnik dodaje, że wydarzenie odpowiedziało na wieloletnie postulaty młodych mieszkańców, domagających się większej liczby imprez kulturalnych w mieście.

Jednocześnie urzędnik dostrzega mankamenty. Ukształtowanie miasta, w tym zlokalizowanie sceny na lotnisku znajdujące się na wzniesieniu, potęgowało uciążliwości akustyczne dla innych mieszkańców.

Festiwal w Bielsku-Białej po raz kolejny naświetlił trwający od ponad dekady problem o którym na początku roku informował Rzecznik Prawo Obywatelskich. Od lat trwa spór kompetencyjny o to, kto odpowiada za regulację hałasu, którego źródłem są imprezy masowe odbywające się w miasta. Spór toczy się Ministerstwem Klimatu i Środowiska a Ministerstwem Spraw Wewnętrznych i Administracji.

Chociaż Prezes Rady Ministrów rozstrzygnął w końcu spór kompetencyjny, wskazując Ministerstwo Klimatu i Środowiska jako organ wiodący, samorządy w całym kraju wciąż czekają na systemowe przepisy, które pozwolą pogodzić rozwój masowej rozrywki z prawem mieszkańców do nocnego odpoczynku.

bak