Automatyczny system alarmowy postawił na nogi służby ratunkowe, które interweniowały we wtorkowe popołudnie w rejonie Makro, gdzie zachodnia obwodnica śródmieścia łączy się z S52. Był to fałszywy alarm wywołany przez upadek telefonu.

Zgłoszenie do służb wpłynęło ok. godz. 18.10. Był to sygnał z telefonu, który nie tylko przesłał koordynaty, ale również uruchamia mikrofon znajdujący się w urządzeniu, a dyżurny słyszał charakterystyczny szum powodowany przez przjeżdżające samochody. Próby kontaktu z właścicielem telefonu były nieskuteczne.

Na miejsce udał się patrol policji oraz zastępy straży pożarnej. Po dojeździe na miejsce nie stwierdzono, by doszło do zdarzenia drogowego. Na miejscu zastano 36-letniego kierującego samochodem Audi.

Nieoficjalne ustalenia wskazują, że powodem zamieszania był upadek telefonu, który roztargniony kierowca pozostawił na dachu swojego samochodu. Gdy ruszył, iPhone upadł z wysokości na drogę, co urządzenia odebrało jak wypadek drogowy. Następnie telefon powiadomił służby, przesyłając współrzędne GPS.

bb