Mariusz Bubas, muzyk współpracujący m.in. z Alienem i Majtisem, ucierpiał w niedzielnej nawałnicy na ul. Partyzantów w Bielsku-Białej. To na jego samochód runęło drzewo, a mężczyzna cudem uniknął obrażeń. Zniszczony pojazd to nie tylko strata materialna, ale przede wszystkim odebranie źródła utrzymania dla rodziny.

- Kilka cm i byłoby po zabawie - przyznaje wprost kierowca, bo potężny konar runął i zmiażdżył maskę prowadzonego przez niego samochodu. - Druga szansa? Nie wiem… Ale wiem jedno, że żyje i z wstępnych ustaleń policji nie należy mi się odszkodowanie ponieważ drzewo nie było spróchniałe - pisze Bielszczanin.

Jego zdaniem drzewo, które runęło na jego samochód, nie było zdrowe, a na dowód swoich słów zamieścił zdjęcia wykonane tuż po nawałnicy. - Nagrałem to zdarzenie będąc jeszcze w szoku, chciałem to udokumentować, nie wiem czy dobrze czy źle, nadal mam mętlik. Dużo stresu - napisał Mariusz Bubas.

Zgodnie z prawem, za uszkodzenia powstałe na skutek upadku spróchniałego drzewa odpowiada zarządca terenu. Skontaktowaliśmy się z Miejskim Zarządem Dróg w Bielsku-Białej. Patryk Owcarz przekazał nam, że drzewo, które spadło na auto, nie znajdowało się w pasie drogowym, ale na terenie gminnym. - Przekazaliśmy sprawę zgodnie z właściwością do gospodarki miejskiej - wskazuje dyrektor MZD.

Wiesław Maj, naczelnik gospodarki miejskiej, czeka na zgłoszenie od pokrzywdzonego. W poniedziałek w terenie na wizji lokalnej na działce, gdzie rosło drzewo była urzędniczka Ratusza. - Jesteśmy ubezpieczni od takich zdarzeń, czekamy na wniosek od poszkodowanego - przekazał nam naczelnik.

bak