Kolorowe dzieła sztuki wypełniają... dziury. Za nietypową akcją stoi tajemniczy artysta - foto
Zamiast łatania dziur masą bitumiczną lub kostką, na bielskich chodnikach pojawiły się... dzieła sztuki. Tajemniczy twórca z Lyonu dotarł ze swoją autorską techniką flackingu do Bielska-Białej, gdzie układa misternie zdobione, ceramiczne mozaiki. To część Akademii Street Artu realizowanej przez Galerię Bielską BWA.
Nazywa siebie rycerzem na wybojach i choć unika wywiadów, jego dzieła widać już w wielu miastach Europy. Ubytki i dziury na Rynku czy w rejonie Galerii Sfera od kilku dni przybrały niezwykłą formę.
Za tą nietypową inicjatywą stoi francuski kolektyw Ememem, który swoją autorską techniką z powodzeniem zmienia miejską przestrzeń w galerię sztuki użytkowej. Ememem to tajemniczy twórca wywodzący się z Lyonu, który zyskał międzynarodowy rozgłos dzięki wyjątkowemu podejściu do street artu.
Artyst specjalizuje się w tak zwanych flackings. Nazwa ta stanowi bezpośrednie nawiązanie do francuskiego słowa flaque, oznaczającego kałużę, co idealnie oddaje istotę jego działań, czyli wypełnianie dziur w przestrzeni miejskiej. Pierwsze prace tego typu zaczęły pojawiać się na ulicach Lyonu już w 2016 roku.
Początkowo artysta wykorzystywał do tego celu głównie kawałki potłuczonych talerzy, ale z czasem jego warsztat ewoluował. Obecnie do tworzenia mozaikowych wypełnień wykorzystuje różnorodne materiały, takie jak ceramika, drewno oraz bitum, co zapewnia jego instalacjom trwałość i odporność na miejski ruch.
Jego działania przyciągają coraz większą uwagę, a jego prace można podziwiać nie tylko we Francji, ale również w takich europejskich miastach jak Turyn, Oslo, Paryż czy Madryt. Podobnie jak w przypadku słynnego Banksy’ego, twórca stara się zachować pełną anonimowość. Unika fotografowania i udzielania wywiadów, co stanowi fascynujący kontrast wobec jego sztuki, której charakterystyczny wygląd sprawia, że jest ona niemożliwa do przeoczenia. Jego popularność stale rośnie, o czym świadczy m.in. ogromne zainteresowanie profilem artysty na Instagramie, gdzie śledzi go już blisko 300 tys. użytkowników.
Akcja nie była uzgadniana z MZD, ale drogowcom przypadła do gustu. - Nie będziemy tego likwidować, nie ma takich planów. To rodzaj wyjścia sztuki w przestrzeń miasta - mówi Patryk Owcarz, dyrektor MZD.
bb

Oceń artykuł:
173 15